Michał Listkiewicz miał dużo szczęścia, że udało mu się w spokoju obejrzeć mecz Polski z trybun stadionu Slovana Bratysława. Niewiele brakowało, a prezes PZPN mógłby skończyć w szpitalu. Kiedy samochód wiozący Listkiewicza mijał bramy obiektu, został otoczony przez wściekłych kibiców w biało-czerwonych szalikach. Lżyli oni PZPN i próbowali dostać się do prezesa.
>>>Kurator w PZPN? Listkiewicz!
Listkiewicz ma wielu wrogów - nie tylko wśród polityków, ale także pośród zwykłych kibiców. W Bratysławie najbardziej krewkim fanom puściły nerwy i próbowali jeszcze przed meczem dostać się do prezesa PZPN, by wykrzyczeć co sądzą o nim i o zarządzanym przez niego związku piłkarskim.
Kiedy auto Listkiewicza wjeżdżało na stadion Slovana, grupa chuliganów otoczyła je. Interweniowała ochrona. Zacietrzewionych kibiców udało się odepchnąć od samochodu, ale jeszcze długo wznosili wrogie okrzyki pod adresem PZPN - informuje interia.pl. Podobnie było w czasie meczu.
>>>W październiku Listkiewicz straci stołek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|