GKS ruszył do ataku od pierwszych minut
Katowiczanie od początku spotkania pokazali, że do Częstochowy przyjechali po pełną pulę. Już w 2. minucie mogli objąć prowadzenie, jednak po strzale głową Marcina Wasielewskiego piłka przeleciała nad poprzeczką.
Goście konsekwentnie szukali swoich okazji, a ich starania przyniosły efekt w 34. minucie. Po wznowieniu gry z autu piłka trafiła do Bartosza Nowaka, który znakomitym prostopadłym podaniem obsłużył Ilję Szkurina. Napastnik GKS znalazł się sam na sam z Kacprem Trelowskim i pewnym strzałem otworzył wynik spotkania.
Radość katowiczan nie trwała jednak długo. Zaledwie trzy minuty później Raków doprowadził do wyrównania za sprawą Patryka Makucha. Zdobyta bramka wyraźnie pobudziła gospodarzy, którzy jeszcze przed przerwą mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Częstochowianie stworzyli kilka dogodnych sytuacji, ale na posterunku był Gabriel Kobylak. Bramkarz GKS najpierw skutecznie interweniował, wybijając piłkę na rzut rożny, a po jego rozegraniu z pomocą przyszedł mu Alan Czerwiński. Groźnie próbował również Jean Carlos Silva, jednak jego uderzenie okazało się niecelne.
Zabójczy początek drugiej połowy
Po zmianie stron GKS ponownie przejął inicjatywę. Już w 46. minucie sędzia Damian Kos wskazał na jedenasty metr po zagraniu piłki ręką przez Jeana Carlosa Silvę. Do rzutu karnego podszedł Bartosz Nowak, który w 48. minucie pewnym uderzeniem przywrócił prowadzenie katowickiej drużynie.
Na tym goście nie zamierzali poprzestać. W 57. minucie fatalny błąd na własnej połowie popełnił Marko Bulat. Piłkę przejął Mateusz Kowalczyk, który ruszył w kierunku bramki Rakowa, wbiegł w pole karne i skutecznym strzałem podwyższył prowadzenie GKS na 3:1.
Dwa szybkie ciosy po przerwie postawiły gospodarzy w niezwykle trudnej sytuacji. Raków próbował jeszcze odwrócić losy spotkania, ale katowiczanie skutecznie bronili korzystnego rezultatu.
Borja Galan przypieczętował efektowne zwycięstwo
Jedną z najlepszych okazji do zmniejszenia strat Raków miał w 84. minucie. Oskar Repka znalazł się w dogodnej sytuacji strzeleckiej, jednak uderzył z bliskiej odległości zbyt lekko, by zaskoczyć Gabriela Kobylaka.
Ostatnie słowo należało do gości. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Bartosz Nowak popisał się precyzyjnym dośrodkowaniem z rzutu wolnego, a wprowadzony z ławki rezerwowych Borja Galan skutecznym strzałem głową ustalił wynik meczu na 4:1.
Dla GKS Katowice było to niezwykle efektowne wyjazdowe zwycięstwo, odniesione dzięki skuteczności w ofensywie i umiejętnemu wykorzystaniu błędów przeciwnika. Raków natomiast po raz kolejny rozczarował swoich kibiców i z zaledwie trzema punktami na koncie pozostaje na dnie ligowej tabeli.
Raków Częstochowa – GKS Katowice 1:4 (1:1)
Bramki:
0:1 – Ilja Szkurin (34.)
1:1 – Patryk Makuch (37.)
1:2 – Bartosz Nowak (48., rzut karny)
1:3 – Mateusz Kowalczyk (57.)
1:4 – Borja Galan (90+1., głową)
Żółte kartki: Raków – Karol Struski, Jerzy Napieraj; GKS – Lukas Klemenz, Borja Galan, Gabriel Kobylak.
Sędzia: Damian Kos (Wejherowo).
Widzów: 5217.
Raków Częstochowa: Kacper Trelowski – Fran Tudor, Arvid Brorsson, Stratos Svarnas, Jerzy Napieraj – Patryk Makuch (76. Lamine Diaby-Fadiga), Oskar Repka, Karol Struski (72. Bogdan Mircetić), Marko Bulat (61. Adin Molnar), Jean Carlos Silva (61. Isak Brusberg) – Mahir Emreli (61. Adam Basse).
GKS Katowice: Gabriel Kobylak – Alan Czerwiński (70. Arkadiusz Jędrych), Lukas Klemenz, Pau Resta – Marcin Wasielewski, Ilja Szkurin (87. Adam Zrelak), Mateusz Kowalczyk (77. Sebastian Milewski), Mateusz Wdowiak (77. Eman Markovic) – Marcel Wędrychowski (70. Borja Galan), Kacper Łukasiak, Bartosz Nowak.
