Dziennik.pl logo

Właściciel Wisły grzmi o skandalu w takcie meczu z Legią. "Miejmy nadzieję, że zajmą się tym służby"

dzisiaj, 14:12
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Właściciel Wisły grzmi o skandalu w takcie meczu z Legią. "Miejmy nadzieję, że zajmą się tym służby"
Właściciel Wisły grzmi o skandalu w takcie meczu z Legią. "Miejmy nadzieję, że zajmą się tym służby"/PAP
Legia Warszawa zamknęła na swoim stadionie sektor przeznaczony dla kibiców gości. Z tego powodu zorganizowana grupa fanów Wisły Karków nie mogła na żywo obejrzeć meczu 10. kolejki Ekstraklasy. Gospodarze wygrali 2:0, ale po ostatnim gwizdku sędziego więcej mówi się o kontrowersyjnych decyzjach sędziego i o tym co działo się na trybunach niż o samym wyniku. O skandalu grzmi właściciel "Białej Gwiazdy". Zdaniem Jarosława Królewskiego sprawą powinny zająć się służby.

Oficjalnym powodem zamknięcia sektora gości na stadionie przy Łazienkowskiej jest remont. Dlatego zorganizowana grupa kibiców Wisły nie mogła wejść na obiekt. Na trybunach znaleźli się jednak pojedynczy fani "Białej Gwiazdy", którzy na własną rękę kupili bilety i zasiedli wśród sympatyków gospodarzy.

Właściciel Wisły ma zdjęcia z zajścia na trybunach

Według Królewskiego w trakcie meczu doszło do skandalicznej sytuacji w sektorze rodzinnym. Mamy informację o tym, że jedna z rodzin, która była na sektorze Legii, w momencie, w którym dziewczynka zaczęła płakać po tym, jak Wisła straciła bramkę, została namierzona przez kiboli Legii i pobita. Mąż z żoną, dzieci zostały oszczędzone i wyprowadzone ze stadionu. Sektor rodzinny? Oczywiście ja tego nie będę sam analizował. Miejmy nadzieję, że służby i kamery na Legii się tym po prostu zajmą - powiedział w programie "Moc Futbolu" w Kanale Sportowym właściciel Wisły.

Mamy te zdjęcia, wiemy dokładnie kto i jak. Natomiast proszę, żeby się w końcu zastanowić nad tym i zacząć traktować piłkę nożną jako sport dla kibiców i dla normalnych ludzi. Rozumiem jeszcze "polowanie" na innych sektorach, ale na sektorze rodzinnym? - dodał Królewski. "W kontekście polowania na innych sektorach. Doprecyzuje. Chodziło mi, o to, że jakby ktoś się rozsiadł na Żylecie stadionu i manifestował odrębne barwy klubowe - można to potraktować jako działanie celowe - dodał Królewski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWłaściciel Wisły grzmi o skandalu w takcie meczu z Legią. "Miejmy nadzieję, że zajmą się tym służby" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj