Dziennik Gazeta Prawana logo

Podbeskidzie przegrało w strugach deszczu z ŁKS

31 marca 2012, 21:30
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
W fatalnych warunkach - ulewa, chłód i silny wiatr - przyszło toczyć pojedynek ligowy Podbeskidziu i ŁKS. Boisko przypominało pole ryżowe, a ślizgający się po nim zawodnicy mieli kłopoty z opanowaniem piłki. Łodzianie, dla których każdy punkt jest na wagę pozostania w ekstraklasie, sprawiali korzystniejsze wrażenie. W pierwszej połowie Grzegorz Bonin, Marek Saganowski i Mateusz Stąporski kilkakrotnie zagrozili bramce gospodarzy. Podbeskidzie Bielsko-Biała - ŁKS Łódź 0:1 (0:1).

Bramki: 0:1 Wojciech Łobodziński (43).

Żółta kartka - Podbeskidzie Bielsko-Biała: Adrian Sikora.

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 3 500.

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Richard Zajac - Krzysztof Król, Damian Byrtek, Juraj Dancik, Marek Sokołowski - Sylwester Patejuk, Dariusz Łatka, Matej Nather (69. Ivan Curic), Sebastian Ziajka (78. Adrian Sikora), Liran Cohen (46. Piotr Malinowski) - Robert Demjan.

ŁKS Łódź: Pavle Velimirović - Artur Gieraga, Michał Łabędzki, Piotr Klepczarek II, Ronald Gercaliu - Grzegorz Bonin (78. Rafał Kujawa), Antoni Łukasiewicz, Maciej Iwański, Wojciech Łobodziński (90+2. Paweł Sasin) - Marek Saganowski - Mateusz Stąporski (65. Marek Gancarczyk).

ŁKS objął prowadzenie tuż przed przerwą. W 43. minucie Saganowski podał piłkę wbiegającemu w pole karne Wojciechowi Łobodzińskiemu, który strzałem z kilku metrów pod poprzeczkę nie dał szans bielskiemu bramkarzowi Richardowi Zajacowi.

Podbeskidzie starało się grać z kontry, ale piłka grzęzła w kałużach, dlatego nie wypracowało żadnej klarownej sytuacji. Szczęścia szukało więc w stałych fragmentach. Najbliższy strzelenia gola był Sylwester Patejuk, ale jego uderzenie w 41. minucie z rzutu wolnego minimalnie minęło bramkę.

W drugiej połowie gospodarze zaatakowali śmielej - nieco ożywienia wprowadził Piotr Malinowski, który zmienił Lirana Cohena - ale ich akcje rozbijali łódzcy obrońcy. Bielscy napastnicy nie radzili sobie w polu karnym, a strzały z większych odległości można policzyć na palcach jednej ręki.

Pod koniec meczu do głosu ponownie doszli goście. W 75. minucie ŁKS miał doskonałą szansę podwyższyć wynik. Bonin wbiegł w "szesnastkę" i płasko podał wzdłuż linii bramkowej. Wchodzący wślizgiem Marek Gancarczyk minimalnie minął się z piłką.

Po słabym pojedynku ŁKS całkowicie zasłużenie wywiózł z Bielska-Białej trzy punkty.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj