Dziennik Gazeta Prawana logo

Śląsk wygrał w końcówce. Zdecydował rzut karny

7 kwietnia 2012, 18:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Śląsk w meczu z GKS Bełchatów potrzebował zwycięstwa, jak powietrza. Tylko ono dawało mu nadzieję na dalszą walkę o mistrzostwo Polski. Przez długi czas wydawało się, że wrocławianie wypadną z wyścigu o tytuł. Dopiero w samej końcówce udało im się strzelić gola na wagę trzech punktów.

Z powodu wygaśnięcia tymczasowego pozwolenia na użytkowanie nowego stadionu piłkarskiego na Euro 2012, sobotnie spotkanie Śląska z PGE zostało rozegrane na starym wrocławskim obiekcie. Powrót na ul. Oporowską pomógł jednak Śląskowi przełamać fatalną passę dwóch porażek z rzędu. Bełchatowianie przyjechali do Wrocławia m.in. bez pauzujących za kartki Tomasza Wróbla i Macieja Wilusza i kontuzjowanego Macieja Szmatiuka.

Początek spotkania należał do gości, którzy szybko przejęli inicjatywę i rzucili się do ataku. Już w 3. minucie Dariusz Pietrasiak sfaulował w polu karnym Dawida Nowaka, sędzia bez wahania podyktował rzut karny, ale Marian Kelemen obronił strzał Grzegorza Barana. Chwilę później Słowak ponownie uratował swój zespół przed stratą gola zatrzymując uderzenie Nowaka.

Gospodarze grali bardzo chaotycznie i nawet jeśli wicemistrzom Polski udało się wyprowadzić groźny atak, to w decydujących momentach brakowało im dokładności. Najbliżej zdobycia bramki był w 23. minucie Piotr Celeban, ale po jego strzale głową znakomitą interwencją popisał się Łukasz Sapela. W końcówce pierwszej części meczu Bełchatowianie ponownie przyspieszyli, ale dobrej okazji nie wykorzystał m.in. Mateusz Mak.

Po zmianie stron Śląsk zaatakował z dużo większym animuszem. Na bramkę Sapeli groźnie uderzali m.in. Waldemar Sobota i Rok Elsner. Cofnięci na własną połowę bełchatowianie swoich szans szukali w kontratakach. Po jednym z nich w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Marcin Żewłakow, ale Kelemen po raz kolejny zdołał złapać piłkę.

Na gola, jak się później okazało jedynego w tym meczu, kibice musieli czekać aż do 84. minuty. W polu karnym gości faulowany był Crstian Omar Diaz, sędzia podyktował jedenastkę, którą na bramkę strzałem tuż przy słupku zamienił sam poszkodowany.

Śląsk Wrocław - PGE GKS Bełchatów 1:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Cristian Omar Diaz (84-karny).

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Cristian Omar Diaz, Piotr Ćwielong. PGE GKS Bełchatów: Kamil Kosowski.

Sędzia: Adam Lyczmański (Bydgoszcz). Widzów 7 500.

W 4. ninucie meczu Grzegorz Baran (PGE GKS Bełchatów) nie wykorzystał rzutu karnego.

Śląsk Wrocław: Marian Kelemen - Tadeusz Socha, Piotr Celeban, Dariusz Pietrasiak, Marek Wasiluk - Mateusz Cetnarski (46. Waldemar Sobota), Rok Elsner, Sebastian Mila, Sebastian Dudek (80. Cristian Omar Diaz), Dalibor Stevanovic (59. Piotr Ćwielong) - Łukasz Gikiewicz.

PGE GKS Bełchatów: Łukasz Sapela - Jacek Popek, Szymon Sawala, Damian Zbozień, Filip Modelski - Kamil Kosowski (85. Michał Mak), Grzegorz Baran (87. Kamil Wacławczyk), Marcin Żewłakow, Mateusz Mak, Miroslav Bozok - Dawid Nowak (79. Paweł Buzała).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj