Brak zaufania i transparentności argumentami za odwołaniem
Prezes Polskiego Związku Judo koordynujący akcją przyznał, że są jeszcze podmioty, których przedstawiciele cały czas wahają się z końcową decyzją. Podkreślił, że w sumie liczy nawet na zebranie do 80 głosów. Dokument ma zostać złożony na piątkowym zarządzie tej instytucji.
Wiele uprawnionych osób w wypowiedziach pragnęło zachować anonimowość. Prezes dużego związku sportowego potwierdził obecność. Jego zdaniem argumentami za odwołaniem prezesa Piesiewicza są przede wszystkim rosnący podział środowiska, a w efekcie utrata zaufania oraz brak transparentności w działaniach.
Członkini zarządu PKOl z listy Towarzystwa Olimpijczyków Polskich Renata Mauer-Różańska odmówiła komentarza i w smsie napisała, że udzieli go po zebraniu. Prezes tego gremium Mieczysław Nowicki, który we wcześniejszych wypowiedziach pozytywnie wypowiadał się o Piesiewiczu, tym razem w ogóle nie zareagował na telefoniczną próbę kontaktu.
Dla nas najważniejszą sprawą było znalezienie poparcia dla naszych działań. Często słyszeliśmy, że prezes Piesiewicz ma bezpieczną większość, że to się nie wydarzy, żeby nie próbować. Dostawaliśmy maile, że to jest bezprawne - powiedział Wiłkomirski. Zaznaczył, że dokładnie sprawdza czy przesłane dokumenty są zgodne "z reprezentacją".
Środowisko jest zmęczone konfliktem
Pismo mające datę 12 maja zostało wysłane do 106 członków PKOl. By było skuteczne i na zaplanowanym na piątkowym posiedzeniu zarządu PKOl mogła zapaść decyzja o zwołaniu Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, wniosek musiał znaleźć akceptację i podpisy co najmniej 2/3 członków PKOl, czyli głównie związków sportowych, ale też regionalnych rad olimpijskich czy innych stowarzyszeń, jak np. Wojskowa Federacja Sportu czy Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Dokument, aby spełniał te wymogi powinien zebrać co najmniej 71 głosów.
Działając na podstawie art. 32 pkt. 2 statutu PKOl, jako uprawnieni reprezentujący co najmniej 2/3 ogólnej liczby członków PKOl wnosimy o zwołanie przez Zarząd PKOl Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia PKOl... - napisano w dokumencie.
Jak przypomniano w piśmie do członków PKOl, zgodnie z art. 33 statutu Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie jest zwoływane przez zarząd nie później niż w terminie 30 dni od daty zgłoszenia wniosku, a na co najmniej 21 dni przed jego terminem do członków powinno być wysłane zawiadomienie z podaniem daty, miejsca i proponowanego porządku obrad NWZ.
Zarząd Polskiego Związku Pływackiego w czwartek wieczorem online zadecyduje czy poprze wniosek. Skoro na wniosku podpisuje się dużo osób, to jest to sygnał dotyczący oczekiwań środowiska i konkretnego działania. Środowisko jest zmęczone konfliktem. Zaufanie w pewnym sensie zostało stracone. Pamiętajmy, że wszystkie działania powinny być podjęte z przepisami prawa. Mamy jednak „dziurawy” statut PKOl. Nie było dotąd takiej potrzeby, aby się nad tym pochylić - powiedziała prezes PZP Otylia Jędrzejczak.
Mistrzyni olimpijska wyjaśniła, że w każdym statucie związku sportowego jasno określono w jakich okolicznościach prezes może być odwołany. Przytoczyła zapisy statutu PKOl, w których „prezes jest jednoosobowym organem”, ale też wchodzi jako członek w skład zarządu. Jej zdaniem jest to kłopotliwe. Nie ma artykułów bezpośrednio nawiązujących, kiedy możliwe jest odwołanie prezesa tej instytucji.
To dobry moment, aby określić czego oczekujemy od PKOl. Dziś w jego statucie nie ma zapisów, że należy podjąć działania wspierające polski sport. Jest instytucją odpowiedzialną za logistykę i stroje olimpijczyków. Sama byłam za tym, aby PKOl też wspierał finansowo polski sport. W działalności PKOl są rzeczy dobre, ale też inne powinny być bardziej transparentne - podsumowała.
Minister sportu wezwał Piesiewicza do dymisji
Inna dobrze poinformowana osoba, które nie chciała wypowiadać się pod nazwiskiem, przypomniała, że wielce wymowne były banery, na których przed igrzyskami w Paryżu, prezes PKOl uwiecznił się z olimpijczykami. Odgruzowanie tego wszystkiego (wizerunku PKOl), aby odzyskać szacunek i jakąś renomę to potrwa pewnie lata. Teraz większość tych, co wynieśli pana prezesa na piedestał, jeździli na spotkania z nim, gdy był kandydatem, odwróciła się od niego - przyznało źródło.
Agenda najbliższego zarządu PKOl przewiduje zapoznanie się z projektem nowego statutu, zmian w składzie zarządu. Będą również przekazane informacje o zakończeniu postępowania sądowego prowadzonego na wniosek organu nadzoru prezydenta m. st. Warszawy a także o wysokości otrzymanych wynagrodzeń przez członków zarządu PKOl w obecnej kadencji.
Przyczynkiem do działań PKOl-owskiej opozycji było zwołane pod koniec kwietnia przez ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego spotkanie przedstawicieli związków sportowych, którego efektem było podpisane przez 52 federacje oświadczenie wzywające Piesiewicza do podania się do dymisji. Spotkanie zostało zorganizowane w reakcji na aferę ze sponsorem generalnym PKOl - giełdą kryptowalut zondacrypto. Ze środków sponsora głównego miały zostać wypłacone m.in. nagrody w tokenach 1,38 mln złotych. Zawodnikom z lokat 4-8, którym nie udało się spieniężyć tokenów do czasu zaprzestania działalności przez giełdę, środki zabezpieczył jeden ze sponsorów PKOl i trafiły na ich konta. „Spłaceni” nie zostali wciąż medaliści i ich trenerzy.
Nie będzie łatwo odwołać Piesiewicza
Nie był to pierwszy tego typu apel. Jesienią 2024 powstał list, którego sygnatariusze również domagali się odejścia Piesiewicza. Jednak kierujący PKOl od 2023 roku działacz wielokrotnie podkreślał, że nie zamierza podawać się do dymisji, a ostatnio nawet zaznaczył, że zamierza kandydować na następną kadencję. Procedura jego odwołania w trakcie kadencji jest - według ekspertów prawa sportowego - skomplikowana i niejednoznaczna.
Jak tłumaczył dr Paweł Kokot, wykładowca teorii prawa i prawa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, artykuł 19 ust. 3 statutu PKOl, w którym zawarte zostały zasady odwoływania członków zarządu w trakcie kadencji, wskazuje, że w czasie trwania kadencji zarząd albo Komisja Rewizyjna mogą odwołać, w drodze uchwały, ze swojego grona członków, którzy „nie wywiązują się ze swych obowiązków albo swoim postępowaniem naruszyli statut lub dobre imię PKOl”.
Gdyby doszło do odwołania prezesa, do końca kadencji, czyli do kwietnia 2027 roku, pracami PKOl pokierowałby jeden z wiceprezesów.