Prezes PKOl ubolewa, że nie dostał zaproszenia od ministra sportu
Szef resortu sportu nie żałował ostatnio gorzkich słów pod adresem prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Rutnicki uważa, że prezes PKOl wiążąc instytucję, na czele której stoi z tym sponsorem skompromitował polski sport. Domaga się od Piesiewicza dymisji. W tej sprawie minister spotkał się przed kilkoma dniami z prezesami związków sportowych.
Piesiewicz jednak nie zamierza ustępować z zajmowanego stanowiska. Prezes PKOl do zorganizowanego przez Rutnickiego spotkania z szefami związków sportowych odniósł się w mediach społecznościowych.
Nawiązując do zorganizowanego przez Pana spotkania z przedstawicielami polskich związków sportowych, którego tematem była działalność Polskiego Komitetu Olimpijskiego - w kontekście ostatnich doniesień medialnych związanych z firmą zondacrypto, a w szczególności mojej działalności jako Prezesa PKOl przy zawieraniu umowy z tą firmą - wyrażam głębokie ubolewanie, że nie znalazł Pan powodu, aby na takie spotkanie zaprosić głównego zainteresowanego. Trudno nie odnieść wrażenia, że Pana wyłącznym zamiarem było prowadzenie własnej polityki i wykorzystanie obecności przedstawicieli polskich związków sportowych do rzekomej próby 'wypracowania' stanowiska środowiska sportowego w sytuacji, gdy zdecydowana większość obecnych nie wyraziła w sposób aktywny lub choćby dorozumiały aprobaty w odniesieniu do tez głoszonych przez Pana lub Pana współpracowników podczas tego spotkania - napisał Piesiewicz.
Piesiewicz kieruje zarzuty pod adresem Rutnickiego
Na tym nie koniec. Prezes PKOl uderzył Rutnickiego, zarzucając mu, że kierowany przez niego resort nie wsparł finansowo wyjazdu polskich sportowców na zimowe igrzyska olimpijskie oraz a rząd, którego jest ministrem nie ostrzegł go na czas przed ryzykiem wiążącym się z partnerstwem z Zondacrypto.
Kierowany przez Pana resort sportu i turystyki pierwszy raz w ostatniej historii PKOl nie wsparł finansowo wyjazdu Olimpijskiej Reprezentacji Polski na Igrzyska Olimpijskie w 2026 r. Może warto zadać pytanie, czy państwo polskie odcinając jakiekolwiek wsparcie finansowe dla olimpijczyków (tym samym olimpijczykom, o których wizerunku stale wspomina Pan w mediach), nie zmusiło PKOl do pozyskiwania na ten cel środków wyłącznie wśród prywatnych firm? Czy obecny rząd (którego jest Pan członkiem) w jakikolwiek sposób ostrzegał PKOl, organizacje sportowe czy polskie telewizje ogólnokrajowe i opinię publiczną o zagrożeniach wynikających ze współpracy z firmą zondacrypto? Nigdy do nas taka informacja nie dotarła - dodał szef PKOl.