Bramki: 0:1 Rok Elsner (64), 0:2 Tomasz Jodłowiec (67), 0:3 Sebastian Mila (90).

Reklama

Żółta kartka - Pogoń Szczecin: Grzegorz Bonin. Śląsk Wrocław: Waldemar Sobota, Przemysław Kaźmierczak.

Sędzia: Dawid Piasecki (Słupsk). Widzów 4 000.

Pogoń Szczecin: Dusan Pernis - Przemysław Pietruszka, Emil Noll, Hernani, Peter Hricko (77. Robert Kolendowicz) - Mateusz Szałek, Wojciech Golla (68. Sergei Mosnikov), Grzegorz Bonin (46. Adrian Budka), Takafumi Akahoshi, Edi Andradina - Adam Frączczak.

Śląsk Wrocław: Rafał Gikiewicz - Rafał Grodzicki, Marcin Kowalczyk, Tomasz Jodłowiec, Amir Spahic (87. Mariusz Pawelec) - Waldemar Sobota, Rok Elsner, Przemysław Kaźmierczak, Sebastian Mila, Sylwester Patejuk - Łukasz Gikiewicz (64. Piotr Ćwielong).

Reklama

W ostatnim tygodniu głośniej w Szczecinie było o kibicach niż o piłkarzach Pogoni. Oto bowiem prezes klubu Jarosław Mroczek wypowiedział wojnę chamstwu na trybunach. Stało się to po poprzednim meczu w Szczecinie z Legią, gdy stadion wprawdzie był zapewniony niemal do ostatniego miejsca, ale jak stwierdził w liście otwartym Mroczek, to co się działo na trybunach było jakby obok meczu, a zebrani na trybunach sympatycy obu drużyn bardziej skupili się na podkreślaniu sympatii pomiędzy sobą, niż dopingowaniu piłkarzy.

Reklama

Prezes ostro skrytykował wulgarne okrzyki i transparenty, "pozdrowienia do więzienia" a szczególnie odpalenie (ponad 100) rac. Za wydarzenia na trybunach podczas poprzedniego meczu Pogoń została ukarana grzywną w wysokości 30 tys. zł i zakazem udziału kibiców w pięciu meczach wyjazdowych. Na dodatek była to już trzecia kara w tym sezonie nałożona na klub po wybrykach kibiców.

Efekt był taki, że dwa stowarzyszenia kibicowskie zawiesiły działalność i dziś tzw. "młyn" na łuku za bramką przez pierwszy kwadrans milczał. Jedynie przed rozpoczęciem meczu kilkakrotnie słychać było skandowane hasła: "Piłka nożna dla kibiców" oraz "Zobacz Mroczek co się dzieje". Doping rozpoczął się dopiero w 15 minucie meczu.

Drużyny Pogoni i Śląska w ostatniej dekadzie popadły w podobne tarapaty. Najpierw wrocławianie spadli w otchłań krajowego futbolu, a gdy piłka nożna we Wrocławiu się odradzała, w Szczecinie rozpoczęto odbudowę Pogoni od czwartej ligi. Efekt jest taki, że ostatni raz obie drużyny grały z sobą 11 lat temu.

Śląsk już w trzeciej minucie powinien prowadzić 1:0. Lewą stroną przez obronę przedarł się Sebastain Mila, jego strzał obronił Dusan Pernis, a dobitkę Łukasza Gikiewicza z linii bramkowej wybił Przemysław Pietruszka.

Po pierwszych chwilach przewagi gości, Portowcy zaczęli grać nieco śmielej, a swoje szanse na strzelenie gola miał Takafimi Akahoshi (7 i 16 min). Potem, do końca pierwszej połowy, gra toczyła się najczęściej w środku pola i żaden z bramkarzy nie był zmuszany do poważniejszych interwncji.

Druga część meczu zaczęła się od śmielszych ataków gospodarzy. Groźnie w 47 min. na bramkę Rafała Gikiewicza strzelał Edi Andradina z rzutu wolnego, ale piłka minimalnie minęła słupek, a chwilę później błędu bramkarza Śląska nie wykorzystał Peter Hricko. W 56 min. znów groźny strzał Ediego i Gikiewicz instynktownie odbił piłkę.

Jak to w piłce często bywa, gospodarze stracili bramki, gdy zaczęli dominować na boisku. Z rzutu rożnego Sebastian Mila najpierw zacentrował na dalszy słupek, a Rok Elsner pewnie zdobył prowadzenie dla mistrzów Polski. Trzy minuty później Mila z rogu zagrał na bliższy słupek, a tym razem skuteczną główką popisał się Tomasz Jodłowiec.

Po stracie dwóch bramek trener Pogoni Artur Skowronek postawił na ofensywę wprowadzając m.in. Roberta Kolendowicza za obrońcę Petera Hricko. Na niewiele to się zdało, bo jego piłkarze nie potrafili skonstruować groźnej sytuacji pod bramką Gikiewicza, a jedyny strzał, który mógł zmniejszyć rozmiary porażki, oddał Edi w 83 min., trafiając w poprzeczkę.

Za to jedna z nielicznych już kontr gości w wykonaniu pary Sylwester Patejuk - Sebastian Mila dała Śląskowi trzeciego gola. (PAP)

pż/ mak/ sab/