Bramki: 0:1 Tomasz Wróbel (22), 0:2 Kamil Wacławczyk (44), 1:2 Tomasz Frankowski (46), 2:2 Nika Dżalamidze (68).

Reklama

Żółta kartka - Jagiellonia Białystok: Dawid Plizga, Alexis Norambuena, Ugochukwu Ukah. PGE GKS Bełchatów: Piotr Witasik, Miroslav Bozok, Łukasz Wroński. Czerwona kartka - PGE GKS Bełchatów: Tomasz Wróbel (32).

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 3 678.

Jagiellonia Białystok: Jakub Słowik - Alexis Norambuena, Michał Pazdan, Ugochukwu Ukah (46. Tomasz Frankowski), Luka Pejovic - Tomasz Kupisz, Tomasz Bandrowski, Rafał Grzyb, Nika Dżalamidze - Dawid Plizga, Euzebiusz Smolarek.

PGE GKS Bełchatów: Adam Stachowiak - Raul Gonzalez, Maciej Szmatiuk, Maciej Wilusz, Szymon Sawala - Łukasz Madej, Grzegorz Baran, Piotr Witasik (59. Miroslav Bozok), Kamil Wacławczyk (72. Łukasz Wroński), Tomasz Wróbel - Paweł Buzała (76. Marko Simic).

O pierwszej połowie kibice i piłkarze Jagiellonii chcieliby pewnie jak najszybciej zapomnieć, bo bełchatowianie oddali dwa strzały i zdobyli dwie bramki, w tym drugą - grając już w "dziesiątkę", po czerwonej kartce dla Tomasza Wróbla.

Zgodnie z przewidywaniami mecz zaczął się od ataków Jagiellonii. W 6. min z wolnego uderzył Dawid Plizga, piłka trafiła w boczną siatkę PGE. Dwie minuty później strzelał Tomasz Kupisz, ale Adam Stachowiak był na miejscu.

W 22. min goście przeprowadzili pierwszą groźną akcję i objęli prowadzenie. W polu karnym obrońcy Jagiellonii zostawili samego Tomasza Wróbla, a ten pokonał Jakuba Słowika. 10 minut później strzelca bramki nie było już na boisku. Sędzia pokazał mu czerwoną kartkę za kopnięcie bez piłki Alexisa Norambueny. Chilijczyk zobaczył żółty kartonik za prowokowanie napastnika z Bełchatowa.

Reklama

Gdy wydawało się, że kwestią czasu jest wyrównanie, tuż przed przerwą goście zdobyli drugą bramkę: Łukasz Madej podał w polu karnym do Kamila Wacławczyka, który z kilku metrów trafił do siatki.

Po przerwie Jagiellonia wyszła na boisko w bardziej ofensywnym ustawieniu i wprowadzenie Tomasza Frankowskiego okazało się strzałem w dziesiątkę. Już bowiem w pierwszej akcji w tej połowie "Franek" zdobył gola kontaktowego, a w 68. min popisał się wspaniałą asystą, nad głowami obrońców przerzucając piłkę do Niki Dzalamidze, który z pola karnego wyrównał na 2:2. Jagiellonia wciąż atakowała i stwarzała sytuacje, ale nie zdołała zdobyć w tym meczu trzech punktów, przedłużając serię remisów. W 85. min Frankowski jeszcze raz trafił do siatki, ale dwa metry od bramki był na spalonym.

Grający w osłabieniu goście mogli nawet wygrać, ale tuż przed końcem meczu Słowik obronił strzał z pola karnego Łukasza Wrońskiego.