Dziennik Gazeta Prawana logo

Marchwiński nie miał czasu na świętowanie. Wczoraj strzelił gola Legii, a dziś musiał iść do... szkoły

25 kwietnia 2019, 11:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piłkarz Lecha Poznań Filip Marchwiński (L) cieszy się z gola z Pedro Tibą (C) podczas meczu grupy mistrzowskiej Ekstraklasy z Legią Warszawa
Piłkarz Lecha Poznań Filip Marchwiński (L) cieszy się z gola z Pedro Tibą (C) podczas meczu grupy mistrzowskiej Ekstraklasy z Legią Warszawa/PAP
Zaledwie 17-letni pomocnik Filip Marchwiński powoli podbija ekstraklasę - w szóstym swoim występie zdobył drugiego gola. Bramka strzelona Legii Warszawa zapewniła poznaniakom trzy punkty, a piłkarz stał się bohaterem środowego wieczoru.

Marchwiński w lidze zadebiutował w wyjazdowym spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec (wygranym przez "Kolejorza" 6:0) w grudniu ubiegłego roku. Pierwszy występ w seniorskiej drużynie okrasił golem i stał się najmłodszym w historii poznańskiego klubu piłkarzem, który wpisał się na listę strzelców w ekstraklasie. Był wówczas młodszy o jeden dzień od Dawida Kownackiego, gdy ten w 2014 roku zanotował swoje premierowe trafienie w barwach poznańskiej drużyny.

To jednak bramka strzelona Legii w środowy wieczór odbiła się większym echem. Marchwiński wszedł na boisko w 73. minucie, a osiem minut później zdobyła gola na wagę trzech punktów.

"Tak naprawdę to, że strzeliłem bramkę, dotarło do mnie po końcowym gwizdku. Ogromnie się cieszę, ale wierzę, że nie jest to mój ostatni gol" - opowiadał po meczu.

Młody lechita sam wypracował sobie bramkę przy dość biernej postawie obrońców Legii.

"Trochę ostrym wślizgiem odebrałem piłkę, ale sędzia nie podyktował rzutu wolnego. Krzyknąłem tylko do +Józka+ (Kamila Jóźwiaka - PAP), że jest +moja+, przedryblowałem trzech zawodników, oddałem strzał i już tylko słyszałem euforię na stadionie. Na pewno dla tak młodego zawodnika jak ja, było to ogromne przeżycie, bo myślę, że wielu chłopaków chciałoby być na moim miejscu. Nie zadowalam się tym mocno, cały czas pracuję nad sobą. Mam jeszcze dużo minut do zaliczenia na boisku" - przyznał.

Piłkarz nie miał czasu na świętowanie bramki i zwycięstwa. W czwartek rano musiał zameldować się w szkole.

"Mam tak ułożony plan w szkole, że nawet mimo strajku, mam lekcje indywidualne. Muszę nadrabiać materiał, bo jednak bardzo dużo czasu spędzam w klubie, na treningach" - wyjaśnił.

17-latek przyznał, że choć zagrał dopiero szósty mecz w ekstraklasie, nie czuje już tremy - ta pojawiła się jedynie przed debiutem w Sosnowcu. Znacznie bardziej onieśmielony był przed kamerami i mikrofonami, z którymi jak było widać, nie jest jeszcze oswojony. A w środowy wieczór musiał udzielić sporo wywiadów i stadion opuszczał jako jeden z ostatnich piłkarzy, krótko przed północą.

Trener Lecha Dariusz Żuraw nie ukrywa, że tacy właśnie piłkarze jak Marchwiński wyznaczają kierunek, w którym klub powinien podążać.

"Ja bardzo cieszę się, że ci młodzi chłopcy wchodzą do tego zespołu i zaczynają decydować o jego sile. Wszyscy chcemy, żeby tej +lechowej+ młodzieży było jak najwięcej. Obyśmy takich Filipów mieli jak najwięcej, a myślę, że w naszej akademii jest jeszcze kilku. Stopniowo będziemy im wszystkim dawali szansę" - zapewnił szkoleniowiec na pomeczowej konferencji prasowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj