W ubiegłym tygodniu wicemistrz Polski zremisował w Białymstoku z Jagiellonią 0:0, a w środę niespodziewanie uległ na wyjeździe Wiśle Płock 0:1 w zaległym meczu. Gol dla gospodarzy padł po niepewnej interwencji bramkarza Jarosława Majeckiego.

"To młody bramkarz, popełnił pierwszy błąd. To nie zmienia naszej opinii o nim. To chłopak, który wykazuje się silną psychiką i mentalnością. Pozycja bramkarza nagłaśnia błędy, ale nie przegraliśmy meczu przez pomyłkę Majeckiego. Trudno, żebyśmy grali każdy mecz bez straty gola" - bronił swojego podopiecznego Vukovic.

Po ośmiu kolejkach Legia ma 14 punktów i zajmuje piąte miejsce w tabeli ekstraklasy. W niedzielę po raz trzeci z rzędu zagra na wyjeździe - tym razem rywalem będzie wicelider Cracovia, która wygrała trzy ostatnie mecze i zgromadziła 16 pkt.

"Na pewno mogliśmy strzelić w ostatnich meczach kilka goli. Nie popadamy jednak w panikę. Mieliśmy swoje szanse. Z Jagiellonią, grając w osłabieniu, zagraliśmy bardzo dobrze. Z Wisłą - słabo, ale i tak stworzyliśmy okazje, z których zazwyczaj padają bramki" - ocenił trener warszawskiego zespołu.

"Wojskowym" w poprawieniu wyników ma pomóc Paweł Wszołek, który dołączył do klubu w czwartek. Jak zaznaczył Vukovic, kontraktu z 27-letnim pomocnikiem nie podpisano w popłochu.

"Jego przyjście nie wynika z paniki, lecz z potrzeby wzmocnienia drużyny. Damy mu czas, aby się odnalazł i wrócił do swojej najlepszej dyspozycji. Kilka miesięcy był bez klubu. Jest w idealnym wieku, ma znakomite CV. Ale na debiut z Cracovią jest jeszcze za wcześnie" - przyznał.

Spotkanie w Krakowie zaplanowano na godzinę 17.30 w niedzielę.