Białostoczanie grają w tym sezonie piłkarskiej ekstraklasy poniżej oczekiwań. W sobotę przegrali u siebie 0:1 z KGHM Zagłębiem Lubin i zajmują w tabeli dziewiątą pozycję. Po niezłym początku, kiedy to w sierpniu odnotowali serię trzech zwycięstw z rzędu, dobre mecze przeplatają słabymi. W ostatnich czterech kolejkach zdobyli tylko trzy punkty.

Reklama

Ireneusz Mamrot pracował w Białymstoku od połowy 2017 roku, była to jego pierwsza praca w ekstraklasie. Trafił do Jagiellonii z Chrobrego Głogów, na stanowisku trenera białostoczan zastępując Michała Probierza. Podpisał wówczas roczny kontrakt z opcją przedłużenia o kolejny rok. Już po dwóch tygodniach pracy z zespołem prowadził Jagiellonię w eliminacjach Ligi Europy.

W kwietniu 2018 roku przedłużył umowę, miała obowiązywać do końca czerwca 2020 roku. Mamrot poprowadził Jagiellonię w 108 oficjalnych spotkaniach, z bilansem 51 zwycięstw, 23 remisów i 34 porażek. W tym czasie białostoczanie zajęli drugie, potem piąte miejsce w ekstraklasie, w maju tego roku zagrali w finale Pucharu Polski (porażka 0:1 z Lechią Gdańsk).

Cytowany w niedzielnym komunikacie SSA Jagiellonia Białystok jej prezes Cezary Kulesza przyznał, że wpływ na decyzję o zmianie trenera miały wyniki w tym sezonie ekstraklasy. "Wpływ na dzisiejszą decyzję ma obecna sytuacja, która zupełnie nas nie zadowala i nie odzwierciedla oczekiwań względem zespołu. W związku z tym, wspólnie z trenerem przeanalizowaliśmy sytuację i doszliśmy do wniosku, że jest to moment, w którym nasze drogi muszą się rozejść" - powiedział Kulesza.

Podziękował Ireneuszowi Mamrotowi za "walkę do ostatniej chwili o mistrzostwo Polski w pierwszym sezonie jego pracy w Białymstoku, jak również za trud włożony w grę w Pucharze Polski w poprzednim sezonie".

"Ostatnie wyniki nie są takie, jak powinny być. Nie będę od tego uciekał. Na pewno jednak Jagiellonia już zawsze będzie darzona przeze mnie sporym sentymentem. Poznałem tu wielu ludzi i dostałem szansę zebrania dużego doświadczenia na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Za to wszystko chciałbym serdecznie podziękować. W życiu różnie bywa, być może nasze drogi jeszcze kiedyś się zejdą" - powiedział odchodzący szkoleniowiec, cytowany w komunikacie.

Dziękował za to, że dostał szansę prowadzenia Jagiellonii. "Sądzę, że gdy tutaj przychodziłem 2,5 roku temu, nikt nie spodziewał się, że będę tu tak długo pracować. Ten czas był pełen dobrych, ale i tych gorszych, jak ostatnio, chwil" - dodał.

Do czasu ogłoszenia nazwiska nowego szkoleniowca zespół będzie prowadził Rafał Grzyb, przez wiele lat piłkarz Jagiellonii, od blisko roku asystent w sztabie szkoleniowym zespołu.

Reklama