Piast Gliwice - Cracovia Kraków 1:0 (0:0).

Reklama

Bramki: 1:0 Sebastian Milewski (59).

Żółta kartka - Cracovia Kraków: Cornel Rapa, Kamil Pestka, Michal Siplak.

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 4 176.

Piast Gliwice: Frantisek Plach - Bartosz Rymaniak, Uros Korun, Jakub Czerwiński, Mikkel Kirkeskov - Gerard Badia (87. Martin Konczkowski), Tom Hateley, Patryk Sokołowski (81. Tomasz Jodłowiec), Sebastian Milewski - Jorge Felix, Patryk Tuszyński (69. Piotr Parzyszek).

Cracovia Kraków: Michal Peskovic - Cornel Rapa, Michał Helik, David Jablonsky, Kamil Pestka (66. Michal Siplak) - Ivan Fiolic (66. Thiago), Pelle van Amersfoort, Janusz Gol (78. Tomas Vestenicky), Sylwester Lusiusz, Sergiu Hanca - Rafael Lopes.

Cracovia walczyła o dogonienie liderującej Legii Warszawa, gospodarze musieli wygrać, by utrzymać bliski kontakt ze ścisłą czołówką. Goście przyjechali do Gliwic po trzech ligowych zwycięstwach, a mistrz Polski chciał się zrehabilitować za wyjazdową porażkę z Lechią Gdańsk 0:1 w poprzedniej kolejce.

W wyjściowej "11" gospodarzy zabrakło etatowego napastnika Piotra Parzyszka, który zaczął mecz na ławce rezerwowych.

Pierwsza połowa nie mogła porwać kibiców, którzy wybrali przyjście na stadion, jako formę spędzenia ostatniej soboty karnawału. Oba zespoły nie potrafiły stworzyć groźnych sytuacji. Najbliżej zdobycia gola dla "Pasów" był w 12. minucie Rumun Sergiu Hanca, ale źle uderzył piłkę tuż przed bramką. Po drugiej stronie boiska 10 minut przed przerwą wślizgiem nie domknął akcji Hiszpan Jorge Felix.

Drugą część obiecująco zaczęli gospodarze. Refleks bramkarza Cracovii przetestowali Anglik Tom Hateley i Patryk Tuszyński. W obu przypadkach górą był Michal Peskovic. Nie zdołał uchronić swojego zespołu od straty w 59. minucie - akcję i podanie Bartosza Rymaniaka wykorzystał z bliska młodzieżowiec Sebastian Milewski.

Trener Probierz szybko dokonał dwóch zmian, wprowadzając na boisko Michala Siplaka i Thiago de Souzę. Gra stała się ciekawsza, goście ryzykownie atakowali, zostawiając rywalom pole do kontr.

Blisko wyrównania był w końcówce Holender Pelle van Amersfoort. Po jego strzale głową Frantisek Plach złapał piłkę na linii bramkowej, a potem gospodarze już do końca umiejętnie utrzymywali grę daleko od własnego pola karnego.