Dziennik Gazeta Prawana logo

Lechia pokonała na wyjeździe Śląsk. Zespół z Gdańska kończy sezon na 4. miejscu

19 lipca 2020, 19:48
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk
<p>Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk</p>/PAP
Piłkarze Lechii Gdańsk pokonali Śląsk Wrocław w meczu wyjazdowym 2:1. Gdańszczanie zajęli 4. miejsce w ligowej tabeli. 

Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 1:2 (1:1)

Bramki: 0:1 Omran Haydary (17), 1:1 Krzysztof Mączyński (19), 1:2 Mark Tamas (56-samobójcza).

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Piotr Celeban. Lechia Gdańsk: Tomasz Makowski, Ze Gomes.

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Widzów 6 723.

Oba zespoły wystąpiły w mocno zmienionych składach w porównaniu do ostatnich meczów. W Śląsku zabrakło m.in. Przemysława Płachety, Roberta Picha i Michała Chrapka, a w składzie gości nie było Flavio Paixao, Macieja Gajosa, a także Rafała Pietrzaka. Stawką pojedynku było czwarte miejsce na koniec sezonu, ale Lechia w perspektywie miała jeszcze znacznie ważniejszy pojedynek, bo finał Pucharu Polski.

Lepiej mecz zaczęła Lechia, która podchodziła wysokim pressingiem i szybko odbierała piłkę Śląskowi. Optyczna przewaga nie przekładała się na liczbę sytuacji bramkowych, ale udało się trafić do siatki. Po ładnej akcji i sprytnym zagraniu Patryka Lipskiego w polu karnym znalazł się Omran Haydary i technicznym strzałem nie dał szans Matusowi Putnockiemu.

Goście z prowadzenia cieszyli się zaledwie dwie minuty. Po dośrodkowaniu obrońcy Lechii wybili piłkę, ale ta trafiła pod nogi Adriana Łyszczarza. Młodzieżowiec Śląska, dla którego był to pierwszy mecz po 11 miesiącach przerwy spowodowanych kontuzją, mądrze zagrał do Krzysztofa Mączyńskiego, a ten trafił do siatki.

Przez kolejny kwadrans kibice oglądali wymianę ciosów – akcja za akcję. Pod koniec pierwszej połowy Lechia nieco zwolniła, na co wpływ mogła mieć pogoda, bo we Wrocławiu w niedzielę było bardzo ciepło, ale nadal nacierał Śląsk. W poprzeczkę trafił Filip Markovic a po uderzeniu Erika Exposito już wydawało się, że piłka wpadnie do siatki, ale zatrzymała się na słupku.

Druga połowa zaczęła się od ataków gospodarzy i kuriozalnego gola dla Lechii. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego środkowy obrońca Śląska Mark Tamas tak uderzył piłkę głową, jak gdyby nie chciał ją wybić, ale skutecznie wykończyć akcję.

Wrocławianie po stracie gola śmielej ruszyli do przodu, ale kolejnego mogli zdobyć przyjezdni. Po kontrataku z pola karnego uderzał Jarosław Mihalik, ale trafił tylko w słupek.

Już do końca meczu optyczną przewagę mieli gospodarze, ale nie potrafili poważniej zagrozić bramce rywali. Głową strzelał Exposito i Piotr Samiec-Talar, ale pierwszy nie trafił w bramkę, a drugi posłał piłkę w ręce bramkarza Lechii.

Trener Vitezslav Laviska poza Mariuszem Pawelcem nie miał na ławce żadnego doświadczonego zawodnika i próbował ratować wynik samymi młodzieżowcami. Gdańszczanie jednak byli bezbłędni w obronie, wygrali i zakończyli sezon na czwartym miejscu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj