Jagiellonia nie wykorzystała szansy
Trzecia w tabeli Jagiellonia w poniedziałek miała okazję zmniejszyć dystans do lidera tabeli. Wystarczyło pokonać Zagłębie. Zadanie nie wydawało się trudne. Podopieczni Adriana Siemieńca byli zdecydowanym faworytem w pojedynku z broniącym się przed spadkiem rywalem.
Jagiellonia dobrze zaczęła
Mecz zaczął się zgodnie z oczekiwaniami miejscowych kibiców. Już po kwadransie gry miejscowi objęli prowadzenie. Gola na 1:0 strzelił niezawodny Jesus Imaz.
Zagłębie sprawiło Jagiellonii niezłego dyngusa
W tym momencie fani Jagiellonii spodziewali się, że ich ukochana drużyna sprawi mocne lanie przyjezdnym. Jak się jednak okazało to goście nieoczekiwanie urządzili piłkarzom z Białegostoku niezłego dyngusa.
W 29. minucie do remisu doprowadził Kajetan Szmyt. Skrzydłowy "Miedziowych" precyzyjnym strzałem z około dwunastu metrów pokonał Sławomira Abramowicza.
Pieńko bohaterem Zagłębie
Decydujące ciosy Zagłębie zadało w samej końcówce spotkania, a jej bohaterem był Tomasz Pieńko. 21-latek dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i zapewnił swojej drużynie szalenie cenne trzy punkty. Najpierw w 88. minucie wykorzystał rzut karny.
Natomiast w doliczonym czasie gry z zimną krwią skutecznie wykończył fantastyczną kontrę swojego zespołu.
Po 29. kolejkach Zagłębie jest na 14. miejscu w tabeli i ma pięć punktów przewagi nad strefą spadkową.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.