W poprzednim sezonie Borussia spisywała się świetnie w Bundeslidze, ale zajęła ostatnie miejsce w grupie Ligi Mistrzów. Tym razem jest odwrotnie - na krajowym podwórku gra poniżej oczekiwań (piąta pozycja, 11 punktów straty do lidera Bayernu Monachium), ale zbiera świetne recenzje w rozgrywkach UEFA. Mistrzowie Niemiec mogli dokonać niesamowitej rzeczy - byli blisko drugiego w ciągu dwóch tygodni zwycięstwa nad utytułowanym Realem. Poprzednio wygrali u siebie 2:1, a w rewanżu prowadzili do 89. minuty. Wówczas jednak punkt dla gospodarzy (grających m.in. bez Samiego Khediry, Fabio Coentrao i Karima Benzemy) uratował... Niemiec Mesut Oezil.

Reklama

W ekipie Borusii w obu spotkaniach po 90 minut grali Lewandowski i Łukasz Piszczek, brakowało natomiast rekonwalescenta Jakuba Błaszczykowskiego. We wtorek podopieczni trenera Juergena Kloppa cieszyli się już 28. minucie, gdy po zagraniu Lewandowskiego gola zdobył sprowadzony latem z Borussii Moenchengladbach Marco Reus. Real odpowiedział po chwili trafieniem Portugalczyka Pepe, ale w 45. minucie goście znów objęli prowadzenie. Początkowo strzelcem bramki uznano Mario Goetze, ostatecznie jednak trafienie zaliczono jako samobójcze (Alvaro Arbeloa).

Po przerwie gospodarze mieli ogromną przewagę, ale zdobyli gola dopiero w końcówce spotkania, gdy sprytnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Oezil. Piłka otarła się jeszcze o słupek i wpadła do bramki obok zaskoczonego Romana Weidenfellera. "Jest nam trochę przykro z powodu remisu w takich okolicznościach, ale ogólnie to znakomity wynik" - przyznał trener Borussii.

We wtorek zakończyła się świetna seria "Królewskich", którzy na Santiago Bernabeu wygrali siedem ostatnich spotkań LM (zdobyli w nich 27 goli). Z ekipami niemieckimi na własnym stadionie zmierzyli się do tej pory 24 razy i zanotowali 18 zwycięstw, cztery remisy i dwie porażki, obie z Bayernem.

Remisem 2:2 zakończył się także drugi mecz w grupie D między Manchesterem City i Ajaksem Amsterdam. Mistrzowie Anglii przegrywali już 0:2 po golach Holendra Siema de Jonga, ale trafienia Yaya Toure i Sergio Aguero pozwoliły zachować ekipie z Manchesteru cień szansy na wyjście z grupy.

Borussia ma osiem punktów, Real - siedem, Ajax - cztery, a Manchester City tylko dwa.

Arsenal (grupa B), bez kontuzjowanego Łukasza Fabiańskiego i wracającego do zdrowia Wojciecha Szczęsnego, zremisował w Gelsenkirchen z Schalke 04 2:2, choć w końcówce pierwszej połowy prowadził już 2:0. Niemcy pozostali na pierwszym miejscu (8 pkt), a "Kanonierzy" na drugim (7), ale zbliżył się do nich Olympiakos Pireus (6), który wygrał u siebie ze słabo spisującym się w tym sezonie mistrzem Francji - Montpellier 3:1.

Jednym z polskich akcentów we wtorkowy wieczór był sędzia Paweł Gil, arbiter meczu Paris Saint Germain z pozostającym bez punktu i gola w grupie A Dinamem Zagrzeb. Francuski zespół wygrał 4:0 i umocnił się na drugim miejscu w tabeli (9 pkt). Pierwsze zajmuje FC Porto (10), które po remisie na wyjeździe z Dynamem Kijów 0:0 zapewniło sobie awans do 1/8 finału.

W grupie C pierwszego gola i pierwsze zwycięstwo zanotował Anderlecht. Drużyna z Brukseli, grająca bez pauzującego za kartki Marcina Wasilewskiego, pokonała u siebie Zenit Sankt Petersburg 1:0 po trafieniu Dieudonne Mbokaniego w 17. minucie.

"Fiołki" awansowały kosztem Rosjan na trzecie miejsce w tabeli (4 pkt). Pierwsze - po remisie na San Siro z Milanem 1:1 - zajmuje Malaga, która z 10 punktami na koncie jest już pewna gry w 1/8 finału. Milan jest drugi (5) i wiele będzie zależeć od meczu tej drużyny w 5. kolejce na wyjeździe z Anderlechtem.