Obrońca Atletico strzelał jedenastkę jako czwarty zawodnik zespołu. Trafił w słupek, co w konsekwencji zdecydowało o zwycięstwie Realu Madryt. Chwile po ostatnim gwizdku sędziego zrozpaczony przepraszał kibiców swojej drużyny, w błagalnym geście prosząc ich o wybaczenie. Fani odpowiedzieli owacją na stojącą.

Reklama

W poniedziałek Juanfran, który w weekend nie kontaktował się z mediami, wystosował list, gdzie podziękował sympatykom zespołu za ich zachowanie.

Nigdy nie zapomnę waszej reakcji, kiedy przyszedłem prosić was o wybaczenie. Widok moich łez odbitych w tysiącach waszych twarzy, pomógł mi zmierzyć się z wielkim smutkiem, jaki czułem w tych trudnych chwilach. Dziękuje, że wierzycie w nas, czym udowadniacie, że Atletico to coś więcej niż klub, że nasze serca biją mocniej niż innych - napisał Hiszpan.

Obrońca zapewnił też fanów, że nigdy nie przestanie wierzyć w zwycięstwo w Lidze Mistrzów.

Dwa lata temu zapewniałem was, że wrócimy do finału, teraz też mówię wam, że Gabi - nasz kapitan, wzniesie Puchar Europy prędzej czy później. Będziemy jeszcze wszyscy razem świętować pod Neptunem (fontanna w centrum Madrytu) - dodał.

Juanfran, choć jest wychowankiem Realu Madryt, stanowi jeden z symboli Atletico i występuje w klubie od pięciu sezonów. W sobotnim spotkaniu był jednym z wyróżniających się zawodników, zaliczył też asystę przy wyrównującym golu Belga Yannicka Carrasco.

Atletico przegrało w finale Pucharu Europy po raz trzeci. Za każdym sukces wymknął im się z rąk w dramatycznych okolicznościach. W 1974 roku, kiedy w finale rywalizowali z Bayernem Monachium, w regulaminowym czasie gry prowadzili 1:0. Decydującą o powtórnym spotkaniu meczu bramkę Bawarczycy strzelili w ostatniej minucie dogrywki. W dodatkowym spotkaniu drużyna z Madrytu przegrała 0:4.

Podobnie było dwa lata temu, kiedy "Los Colchoneros" również zmierzyli się z Realem. Wtedy gola na 1:1, którym "Królewscy" doprowadzili do dogrywki, piłkarze trenera Diego Simeone stracili w doliczonym przez sędziego czasie gry. Skończyło się 1:4.

Reklama

Real w sobotę już po raz 11. sięgnął po Puchar Europy. Po regulaminowych 90 minutach i dogrywce było 1:1, a w karnych 5-3 lepszy okazał się Real.