Atalanta przegrała, ale i tak pozostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie w pierwszym w historii klubu sezonie w Lidze Mistrzów. W pierwszej połowie zawodnicy z Bergamo rywalizowali z faworytem jak równy z równym, choć pomogła im słaba dyspozycja jednej z gwiazd PSG - Neymara. Brazylijczyk był dynamiczny, stwarzał sobie okazje, a rywale często musieli uciekać się do fauli na nim, ale jego strzały były albo niecelne, albo zdecydowanie zbyt lekkie.

Reklama

W 27. minucie po nieco przypadkowej, ale ładnie wykończonej akcji prowadzenie Atalancie dał Chorwat Mario Pasalic. Ofensywnie grająca ekipa prowadzona przez Gian Piero Gasperiniego wcale nie cofnęła się do głębokiej obrony, ale po przerwie zaczęła coraz bardziej opadać z sił.

W 60. minucie na boisku pojawił się inny gwiazdor paryżan - powracający po kontuzji Kylian Mbappe, którego udział w tym meczu niemal do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania. Słynący z szybkości 21-letni reprezentant Francji kilka razy popisał się dynamicznymi akcjami, ale w decydującym momencie powstrzymywali go obrońcy lub pewnie interweniujący tego dnia bramkarz Marco Sportiello.

"PSG wydało na Neymara i Mbappe więcej niż Atalanta na nowych piłkarzy od sezonu 2001/02" - zauważono w relacji Agencji Reutera.

Jednak Atalanta wytrzymała napór tylko do 90. minuty. Wówczas po zgraniu piłki przez Neymara do siatki trafił jego rodak Marquinhos. Po chwili podopieczni Niemca Thomasa Tuchela powstrzymali akcję Atalanty, wyprowadzili kontratak i rozstrzygnęli losy spotkania na swoją korzyść. Zdobywcą decydującej bramki był Kameruńczyk Eric Maxim Choupo-Moting, po asyście Mbappe.

"Żal jest ogromny. Wygląda na to, że byliśmy wstanie to zrobić, a byłoby to ogromne osiągnięcie. Mogę tylko podziękować chłopakom. Było blisko, ale kiedy gra się przeciwko jednym z najlepszych na świecie, wszystko jest trudne" - stwierdził Gasperini.

PSG, które świętuje w tym roku 50. rocznicę założenia, zagra w półfinale LM po raz pierwszy od ćwierć wieku.

"To wspaniały wieczór. Atalanta to świetny zespół, jest niespodzianką tych rozgrywek. Rywale grali agresywnie, wiedzieliśmy, że będą stosować pressing na całym boisku. Mentalnie był to trudny mecz, ale ani przez chwilę nie pomyślałem o tym, że trzeba będzie wrócić do domu. Od początku do końca, nawet od rozgrzewki, skoncentrowani byliśmy na awansie do półfinału" - powiedział Neymar.

Z kolei jego rodak Marquinhos, zdobywca gola wyrównującego, skomentował: "Taki jest futbol. To wielkie święto. Nie było łatwo, ale zagraliśmy dobrzy mecz. Mieliśmy wcześniej więcej okazji bramkowych, ale wierzyliśmy do końca. I udało się".

Rezerwowym bramkarzem paryżan był Marcin Bułka. To jednak nie on, a Hiszpan Sergio Rico wszedł na boisko w 79. minucie, kiedy kontuzji doznał Kostarykanin Keylor Navas.

W związku z pandemią koronawirusa oraz wynikającymi z niej opóźnieniami w rozgrywkach od 1/4 finału LM wszystkie zespoły rywalizują w Lizbonie i rozgrywają tylko jedno spotkanie, a nie mecz i rewanż, jak dotychczas.

W czwartek w drugim ćwierćfinale zmierzą się RB Lipsk i Atletico Madryt, a najciekawiej w tej rundzie zapowiada się piątkowe spotkanie Barcelony z Bayernem Monachium. W barwach niemieckiego klubu najlepszy sezon w karierze rozgrywa Robert Lewandowski. W sobotę Manchester City zagra z Olympique Lyon.

Półfinały zaplanowano na 18-19 sierpnia, a finał odbędzie się 23 sierpnia.

Paris Saint-Germain - Atalanta Bergamo 2:1 (0:1)
Bramki: dla PSG - Marquinhos (90), Eric Maxim Choupo-Moting (90+3); dla Atalanty - Mario Pasalic (27)
Sędzia: Anthony Taylor (Anglia).

Reklama