Ostatnie tygodnie to pasmo niepowodzeń Chelsea. W Premier League uległa Manchesterowi City 0:1 i zamykającemu tabelę Crystal Palace 1:2. Szczególnie bolesna była ta druga, derbowa przegrana z zespołem, który miał wówczas na koncie siedem kolejnych porażek i ani jednej zdobytej bramki. W międzyczasie zespół prowadzony włoskiego trenera Antonio Conte zremisował u siebie z AS Roma 3:3 w Lidze Mistrzów.

Reklama

>>>Chelsea - Watford 4:2. Zobacz gole

Sobotnie spotkanie zaczęło się po myśli "The Blues", bowiem już w 11. minucie przepięknym i, co najważniejsze, precyzyjnym strzałem z dystansu popisał się Hiszpan Pedro Rodriguez. Piłka odbiła się od słupka do siatki.

Gospodarze nie grali wcale jednak rewelacyjnie, nie udało im podwyższyć prowadzenia, przeciwnie - w trzeciej minucie doliczonego czasu gry wyrównał Francuz Abdoulaye Doucoure.

Druga połowa rozpoczęła się znakomicie dla Watfordu. W 49. minucie goście wygrywali 2:1 po golu Argentyńczyka Roberto Pereyry, który z bliska wykończył składny atak. Mogli i powinni prowadzić wyżej, bowiem 20-letni Brazylijczyk Richarlison dwukrotnie spudłował w bardzo dogodnych sytuacjach.

Chelsea zdołała przełamać kryzys na Stamford Bridge i odrobić z nawiązką straty. Wyrównał w 71. minucie Batshuayi po dośrodkowaniu Pedro, a w 87. mistrzom Anglii prowadzenie zapewnił hiszpański obrońca Cesar Azpilicueta. Obie bramki padły po uderzeniach głową. W ostatnich sekundach potyczki wynik ustalił Batshuayi.

Watford, którego do tej pory największym osiągnięciem było wicemistrzostwo w 1983 roku, doznał pierwszej w sezonie porażki na wyjeździe. W tabeli jest piąty, ale może spaść po kolejnych meczach 9. serii.

Reklama

Obecny sezon jest trzecim w ekstraklasie po awansie w 2015 roku. W pierwszym zajął 13. miejsce, zaś w poprzednim dopiero 17., czyli pierwsze nad strefą spadkową.