W piątek odbyła się oficjalna prezentacja słynnego piłkarza, który barw "Rossonerich" bronił też w latach 2010-2012 i raz był z nimi mistrzem kraju. W 2018 roku trafił do Los Angeles Galaxy i wydawało się, że w Stanach Zjednoczonych doświadczony Szwed zakończy karierę. Jednak pogrążony w kryzysie Milan postanowił ściągnąć Ibrahimovica do Włoch.

Reklama

"W wieku 38 lat dostałem więcej ofert niż gdy miałem 28. Szukałem dla siebie takiej, która spowoduje wzrost poziomu adrenaliny. W tym wieku nie gra się już dla pieniędzy" - stwierdził "Ibrakadabra".

Milan, którego piłkarzem jest także Krzysztof Piątek, zajmuje dopiero 11. miejsce po 17 kolejkach Serie A. Zgromadził 21 punktów, a czołowe ekipy lokalnego rywala Interu oraz broniącego tytułu Juventusu Turyn mają dwa razy więcej.

"Zespół nie jest już może tym, czym był kiedyś, ale Milan to Milan. Historii nie da się zmienić. Jestem zawsze optymistą i wkładam 200 procent we wszystko, co robię. Te sześć miesięcy będzie kluczowe, zobaczę, czy jestem w formie i mogę przyczyniać się do dobrych wyników. Jeśli będę na boisku, ale nic dobrego nie wniosę, to lepiej, żeby grał ktoś inny. Nie zostanę tu tylko po to, żeby tu być, nie interesuje mnie to" - zaznaczył Ibrahimovic.

W najbliższej kolejce "Rossoneri" zagrają u siebie z Sampdorią Genua. Spotkanie zaplanowano na poniedziałek na godzinę 15.

"Pomogę klubowi. Możemy sporo osiągnąć, ale podchodźmy do tego mecz po meczu. To maraton, a nie sprint na 100 metrów. Mediolan jest jak mój dom. Przypomina mi, jak dużo radości czerpię z gry w piłkę" - dodał Ibrahimovic.