Ostatnie dni nie są zbyt udane dla piłkarzy z Lipska. W poprzedniej kolejce przegrali na wyjeździe z Eintrachtem Frankfurt 0:2, a teraz niewiele brakowało, żeby ulegli następnemu rywalowi.

Reklama

W starciu z czwartą w tabeli Borussią Moenchengladbach przegrywali do przerwy 0:2 (Francuz Alassane Plea oraz Jonas Hofmann). W 50. minucie kontaktowego gola strzelił Czech Patrik Schick, a jedenaście minut później boisko za dwie żółte kartki musiał opuścić Plea.

Osłabieni goście długo stawiali opór coraz mocniej atakującego zespołowi z Lipska. Wyrównał dopiero w 89. minucie były gracz PSG Francuz Christopher Nkunku.

Remis oznacza, że drużyna RB straciła pozycję lidera. Ma 41 punktów i o jeden ustępuje Bayernowi, który wcześniej pokonał na wyjeździe FSV Mainz 3:1.

W Moguncji piłkarze Bayernu bardzo szybko zapewnili sobie wysokie prowadzenie, a wynik został ustalony już do przerwy.

Robert Lewandowski trafił do siatki rywali w ósmej minucie po efektownym strzale głową. Polski napastnik z dorobkiem 22 bramek prowadzi w ligowej klasyfikacji strzelców.

Sześć minut później prowadzenie Bawarczyków podwyższył Thomas Mueller, zaś w 26. gola strzelił Hiszpan Thiago Alcantara.

Gospodarze odpowiedzieli tylko trafieniem tuż przed przerwą (Holender Jeremiah St. Juste).

"Byłem zafascynowany postawą zespołu przez pierwsze pół godziny. Później zrobiliśmy jednak za mało. Nasza gra straciła tempo i szybkość" - przyznał trener Bayernu Hansi Flick.

W następnej kolejce Bayern zagra z RB Lipsk.

Furorę w Bundeslidze wciąż robi Erling Haaland. Sprowadzony w styczniu do Borussii Dortmund 19-letni Norweg rozegrał trzy mecze w BVB i chociaż żadnego w pełnym wymiarze czasu (w dwóch pierwszych wchodził z ławki), to ma już na koncie siedem bramek.

Tym razem dwukrotnie trafił do siatki, a boisko opuścił w 77. minucie. Został pierwszym piłkarzem w historii Bundesligi, który w swoich trzech pierwszych występach strzelił siedem goli.

Oprócz niego trafienia dla BVB zaliczyli Anglik Jadon Sancho, Marco Reus z rzutu karnego oraz Belg Axel Witsel.

W sobotę jego zespół pokonał u siebie beniaminka Union Berlin 5:0. W ekipie gospodarzy cały mecz rozegrał Łukasz Piszczek, a w bramce gości stał Rafał Gikiewicz. To po faulu Polaka na Haalandzie sędzia podyktował rzut karny, wykorzystany przez Reusa.

Reklama

Oprócz Norwega w kronikach niemieckiej ekstraklasy zapisał się Sancho. 19-letni Anglik (ur. 25 marca 2000) został najmłodszym piłkarzem, który osiągnął w Bundeslidze granicę 25 goli. Wydaje się jednak, że wobec niesamowitej formy Haalanda (ur. 21 lipca 2000) ten rekord może zostać wkrótce poprawiony.

To był trzeci z rzędu ligowy mecz Borussii Dortmund, w którym zdobyła pięć bramek (poprzednio 5:3 z Augsburgiem i 5:1 z FC Koeln).

Dzień wcześniej w barwach Herthy Berlin zadebiutował Krzysztof Piątek. Polski napastnik grał od 63. minuty, a jego nowy zespół zremisował u siebie bezbramkowo z Schalke 04 Gelsenkirchen.