38-letni Ibrahimovic był piłkarzem Interu w latach 2006-09 i w tym czasie wziął udział w sześciu spotkaniach derbowych. Z kolei od 2010 do 2012 roku bronił barw lokalnego rywala (pierwszy sezon na wypożyczeniu z Barcelony) i zagrał przeciwko Interowi pięciokrotnie.

Reklama

Od kiedy doświadczony Szwed dołączył do "Rossonerich" w styczniu, podopieczni trenera Stefano Piolego są niepokonani. W Serie A odnieśli trzy zwycięstwa i mieli dwa remisy, a ponadto przeszli dwie rundy Pucharu Włoch i w czwartek rozegrają pierwszy mecz półfinałowy z Juventusem.

O wcześniejszej fazie sezonu Milan wolałby prawdopodobnie szybko zapomnieć. W ostatnim meczu przed dołączeniem Ibrahimovica "Rossoneri" zostali rozgromieni przez Atalantę Bergamo 5:0.

"Zlatan ma niezwykłą osobowość, jest nietuzinkowym profesjonalistą. Wszedł do szatni ze specyficzną pokorą. To nie było takie proste, biorąc pod uwagę, jaką dysponuje +siłą uderzeniową+, ale rozumiał, jaka jest atmosfera, jak delikatny jest to moment" - powiedział dyrektor sportowy Milanu Chorwat Zvonimir Boban.

Inter, który będzie gospodarzem niedzielnego spotkania (godz. 20.45), wygrał ostatnie trzy mecze derbowe, a ligowej porażki z lokalnym rywalem nie poniósł od ponad czterech lat. Jedynie w Pucharze Włoch musiał uznać jego wyższość w sezonie 2017/18.

W kadrze AC Milan nie ma już Krzysztofa Piątka, który odszedł do Herthy Berlin. To prawdopodobnie jego słaba forma strzelecka (cztery gole w 18 występach) sprawiła, że działacze klubu zdecydowali się ściągnąć Ibrahimovica.

Obecnie Milan jest ósmy w tabeli z dorobkiem 32 punktów. Inter zgromadził 51 i jest drugi, ze stratą trzech "oczek" do lidera - Juventusu Turyn. "Stara Dama", której bramkarzem jest Wojciech Szczęsny, w sobotę o 20.45 zagra na wyjeździe z Veroną Pawła Dawidowicza i Mariusza Stępińskiego.

Dziewiąta w tabeli Verona (31 pkt) na pewno nie będzie faworytem tego spotkania, za to jest w niezłej formie. Od siedmiu kolejek nie przegrała meczu, a w ostatnich dwóch meczach wywalczyła remisy z Milanem (1:1) i - w zaległym spotkaniu - z zajmującym trzecie miejsce Lazio Rzym (0:0).

"Przeszli sami siebie" - powiedział o swoich piłkarzach chorwacki trener Ivan Juric po rywalizacji w stolicy Włoch.

Dodał, że w spotkaniu z liderem Verona nie ma nic do stracenia. "Tyle że będzie to nasz trzeci mecz w ciągu sześciu dni, a my nie jesteśmy przyzwyczajeni do tak częstej gry, szczególnie z tak mocnymi rywalami. Ale chłopaki mają sporo adrenaliny i jestem przekonany, że będzie ciekawie" - ocenił szkoleniowiec.

W piątek, w pierwszym pojedynku 23. kolejki, piąta w tabeli AS Roma (39 pkt) podejmie 11. Bolognę (30), której bramkarzem jest Łukasz Skorupski. Z kolei Napoli Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego (10. miejsce, 30 pkt) w niedzielę o 15 zagra u siebie z walczącym o utrzymanie beniaminkiem Lecce (19).