W ostatnich latach w ARD sporo zajmowano się dopingiem. To właśnie materiały tej telewizji doprowadziły do wykrycia afery w Rosji i wykluczenia tego kraju m.in. z igrzysk olimpijskich.

Reklama

Tym razem pod lupę wzięto leki, które nie znajdują się na liście zakazanych substancji Światowej Agencji Antydopingowej (WADA). Ukazano jednak skalę problemu, który dotyka zarówno zawodowego, jak i amatorskiego futbolu.

To, co widziałem przez ostatnie 14 lat... Ibuprofen łyka się jak "Smarties" - powiedział Subotic, mając na myśli popularne czekoladowe cukierki.

Serb w niemieckiej lidze występuje od 2006 roku (FSV Mainz, Borussia Dortmund, FC Koeln i obecnie Union Berlin), z wyjątkiem sezonu 2018/19, spędzonego we francuskim Saint-Etienne.

"Z mojego doświadczenia wynika, że drużyny nie edukują nikogo w tym zakresie, bo ciągle są pod presją, żeby doprowadzić do jak najszybszego powrotu kontuzjowanych piłkarzy na boisko" - dodał Subotic.

Środków przeciwbólowych zawodnicy używają nie tylko wówczas, gdy odczuwają dolegliwości. Niektórzy zażywają je prewencyjnie.

Możesz mi dziewięć razy powiedzieć: "Bierzesz za dużo tych leków, odstaw je!". Dziewięć razy cię nie posłucham - stwierdził Jonas Hummels, który do 2016 roku występował w Unterchaching w 3. lidze. Jego brat Mats jest obrońcą wicelidera ekstraklasy Borussii Dortmund.

Przez ostatnie trzy, cztery lata w ogóle nie mógłbym grać bez środków przeciwbólowych - zaznaczył z kolei Dani Schahin, który zakończył karierę latem 2019 roku. Wcześniej bronił barw m.in. Fortuny Duesseldorf, Greuther Fuerth czy SC Freiburg.

Na problem od wielu lat próbuje zwrócić uwagę Toni Graf-Baumann, były doradca Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej (FIFA), obecnie członek Komisji Antydopingowej Niemieckiej Federacji Piłkarskiej (DFB).

Natrafia się na ścianę. Pieniądze, sponsorzy, rosnące wynagrodzenia i media odgrywają w oczach związków sportowych ważniejsze role niż medyczny rozsądek - stwierdził.

Pracownik laboratorium antydopingowego w Kolonii Hans Geyer uważa, że środki przeciwbólowe powinny znaleźć się na liście zakazanych przez WADA.

Kryteria mówiące o poprawie wydajności organizmu oraz zagrożeniu dla zdrowia są spełnione. Moim zdaniem ta praktyka stoi też w sprzeczności z etyką tego sportu, skoro niektórzy mogą trenować wyłącznie dzięki lekom przeciwbólowym - wyjaśnił.

Z badania przeprowadzonego przez "Correctiv" na 1142 piłkarzach wynika, że przynajmniej kilka razy w sezonie takie środki przyjęło 47 procent zawodników, a 21 procent przyznało się do zażywania ich co najmniej raz na miesiąc.

Szokujące jest to, że to zjawisko obserwujemy też w futbolu amatorskim. Wiedziałem, że ten problem istnieje, ale łykanie takich leków prewencyjnie to po prostu głupota. Sport amatorski ma służyć zachowaniu zdrowia, a nie temu, żeby się wykończyć - podkreślił prezes DFB Fritz Keller. Zapowiedział uwrażliwienie klubów i trenerów na tę kwestię.

Reklama

Dokument zostanie wyemitowany w telewizji ARD we wtorkowy wieczór.