Na ulicach pojawiły się tysiące osób w czerwonych barwach Liverpoolu, któremu mistrzostwo zapewniła czwartkowa porażka wicelidera Manchesteru City z Chelsea Londyn 1:2. Obecnie "The Reds" mają 23 punkty przewagi nad najgroźniejszym z rywali. Broniący tytułu "The Citizens" mogą zdobyć jeszcze maksymalnie 21.

Reklama

Kibice zbierali się przede wszystkim pod stadionem Anfield, na którego trybuny z powodu pandemii prędko nie wrócą. Wspólnie intonowali znane przyśpiewki, w tym klubowy hymn "You'll Never Walk Alone". Pojawiły się czerwone race i fajerwerki. W całym mieście do zabawy przyłączyli się kierowcy, którzy trąbiąc pozdrawiali fanów w czerwonych koszulkach.

Przedstawiciel policji Rob Carden zapewnił, że większość zgromadzonych bawiła się w sposób odpowiedzialny. "Niestety nie wszyscy stosowali się do obowiązujących przepisów. Apelujemy do kibiców, żeby w najbliższych dniach zachowali się właściwie i świętowali bezpiecznie z domownikami i w społecznych +bańkach+" - dodał.

Od wielu godzin za pośrednictwem mediów społecznościowych do klubu spływają gratulacje.

"Czekaliśmy na to tak długo. Każdy, kto był lub jest związany z Liverpoolem, desperacko próbował podarować kibicom to trofeum. Sami widzicie, co się dziś dzieje" - powiedział na antenie Sky Sports Jamie Carragher, były kapitan "The Reds".

Obecny zespół zgromadzony był w jednym z hoteli. Tam piłkarze wspólnie ze sztabem oglądali w telewizji spotkanie Chelsea z Manchesterem City, a po ostatnim gwizdku świętowali w tym gronie.

"Nie powiemy, gdzie dokładnie się znajdujemy, ale jesteśmy razem, jako zespół. Mieliśmy przeczucie, że zdarzy się coś szczególnego, i tak właśnie było" - powiedział lewy obrońca Andy Robertson.

Wiele słów uznania usłyszał trener Juergen Klopp. Niemiec prowadzi Liverpool od 2015 roku i nie ma wątpliwości, że wniósł do klubu nową energię.

"Brak mi słów. To nie do wiary. To więcej niż wydawało się możliwe. Zdobycie tytułu z tym klubem to coś niewiarygodnego. To dla Kenny'ego Dalglisha, Stevie'ego Gerrarda - dla wszystkich!" - powiedział szkoleniowiec, wymieniając dwie spośród największych legend "The Reds".

Poprzednio, gdy Liverpool zdobył mistrzostwo Anglii w 1990 roku, jego trenerem był właśnie Dalglish.

"Od kiedy Klopp pojawił się w klubie, a szczególnie przez ostatnie dwa lata, wszystko wygląda pozytywnie. Jest fantastyczny i uosabia wszystkie wartości wyznawane przez Liverpool" - stwierdził Szkot.

Gratulacje przekazał także trener ustępujących mistrzów Josep Guardiola.

"Liverpool grał każdy mecz jakby był dla niego ostatnią szansą. Nam być może takiego podejścia zabrakło, szczególnie w kluczowych momentach pierwszej połowy sezonu" - powiedział Hiszpan.

W czwartek jego podopieczni zmierzą się z nowym mistrzem kraju w 32. kolejce. Liverpool nie walczy już o nic, Manchester City - o utrzymanie drugiego miejsca. Obecnie ma 63 punkty, a za nim są Leicester City - 55 i Chelsea - 54.

Reklama