Pod domem Roberta Lewandowskiego w Monachium wczoraj zaroiło się od funkcjonariuszy. Policjanci byli zarówno w mundurach, jak i po cywilnemu. Co było powodem ich interwencji?
Powodem interwencji był alarm, który włączył się w posiadłości. Zdarzenie potwierdził przedstawiciel miejscowej policji Florian Hirschauer - informują niemieckie media.
Na szczęście skończyło się tylko na strachu. Po oględzinach nie stwierdzono żadnych śladów włamania, a system alarmowy włączył się przypadkowo.
Lewandowskich nie było w domu. Najlepszy polski piłkarz aktualnie wraz z żoną i dziećmi jest na wakacjach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|