Na przyjazd klubu z Neapolu na kilka godzin przed rozpoczęciem spotkania nie zgodził się miejscowy oddział publicznej służby zdrowia i nakazał jego izolację po tym, gdy u Polaka i członka sztabu wykryto pozytywny wynik badania na obecność koronawirusa.

Reklama

Po 45 minutach od planowanej godziny rozpoczęcia meczu na turyńskim stadionie sędzia uznał go za zamknięty, a piłkarze Juventusu opuścili murawę. Dalsze decyzje dotyczące nierozegranego meczu mają zapaść w najbliższym czasie. Nie wiadomo, czy turyńczycy wygrają walkowerem, czy nie. Prasa nie wyklucza, że Juve otrzyma 3 punkty. Kierownictwo klubu z Piemontu argumentuje, że piłkarze wyszli na boisko, bo respektowali protokół rozgrywek.

Media podały, że prezes Napoli Aurelio De Laurentiis wystosował list do ministrów do spraw młodzieży i sportu Vincenzo Spadafory oraz zdrowia Roberto Speranzy, w którym przedstawił sytuację, w jakiej znalazł się jego klub i ocenił, że nierozegranie meczu jest "porażką wszystkich". Zaapelował też do przedstawicieli rządu o podjęcie działań w celu "przywrócenia porządku, sprawiedliwości, praworządności, rozsądku i szacunku".

Komentatorzy we włoskich mediach zwracają uwagę na to, że doszło do sytuacji wręcz absurdalnej.

Na łamach dziennika "Il Fatto Quotidiano” podkreślono, że zdarzenie to sprawia, że "upada nadzieja na to, że można grać w piłkę w czasie koronawirusa”.

Może była to tylko iluzja, ale była ona zbudowana na precyzyjnym protokole, opracowanym przez federację piłki nożnej, popartym przez kluby, zatwierdzonym przez doradczy komitet techniczno-naukowy i zaaprobowanym przez rząd - zaznaczył włoski dziennik. Przypomniał, że na jego mocy ustalono, że piłkarzy nie dotyczy taka kwarantanna, jak wszystkich innych obywateli i że mogą grać, jeśli mają negatywny wynik testu.

To odstępstwo być może nawet dyskusyjne z sanitarnego punktu widzenia, może nawet etycznego. Ale to kompromis po to, by doprowadzić sezon do końca - zaznaczono w komentarzu.

Pojawiła się tam ocena, że jeśli – tak, jak stało się to w odniesieniu do klubu Napoli - miejscowy oddział służby zdrowia „może unieważnić postanowienia protokołu i zablokować drużynę na dwa tygodnie, gdy tylko uzna to za stosowne, rozgrywki stają się niemożliwe, ponieważ nie ma wolnych dat na rozegranie zaległych spotkań”.

To może zakończyć obecny sezon Serie A - powtarzają także inni komentatorzy w prasie i audycjach radiowych.

Wskazują, że w rozgrywkach włoskiej ekstraklasy jako jedynych doszło do tak niecodziennej sytuacji, gdy drużyna nie stawiła się na mecz, a rywale czekali na nią bezskutecznie.

Nie brak sarkastycznych opinii, że to „bardzo włoska historia” w negatywnym znaczeniu tego sformułowania.

"La Gazzetta dello Sport" przytacza opinie, że mecz powinien zostać rozegrany.

W ten sposób wszyscy przegramy - ostrzega na pierwszej stronie "Corriere dello Sport".

"Tuttosport" zwraca zaś uwagę na chaos decyzyjny w sprawie rozgrywek między rządem, kierownictwem Ligi i neapolitańską służbą zdrowia.

Reklama