Dziennik Gazeta Prawana logo

Real Sociedad wrócił na na fotel lidera hiszpańskiej La Liga

1 listopada 2020, 21:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nacho Monreal i David Ospina
<p>Nacho Monreal i David Ospina</p>/PAP/EPA
Real Sociedad San Sebastian odzyskał prowadzenie w hiszpańskiej ekstraklasie piłkarskiej po zwycięstwie w Vigo nad Celtą 4:1. Drużyna z Kraju Basków wyprzedza o punkt Real Madryt, do którego wieczorem może dołączyć Granada. Obie te ekipy mają po jednym zaległym meczu.

Piłkarze trenera Imanola Alguacila w tym sezonie spisują się bardzo dobrze. W La Liga przegrali tylko z Valencią, a drugiej porażki doznali w czwartek - z Napoli 0:1 w Lidze Europy.

W niedzielę nie dali szans słabo grającej Celcie. Do sukcesu poprowadzili Sociedad liderzy. Pierwszego gola po powrocie do ojczyzny po 10 latach w Manchesterze City uzyskał David Silva, później po raz piąty w sezonie trafił Mikel Oyarzabal, który prowadzi w klasyfikacji strzelców, a następnie dwa podania Portu na bramki zamienił brazylijski napastnik Willian Jose.

Honorowego gola dla miejscowych zdobył z rzutu karnego Iago Aspas.

"Goleada i zasłużone zwycięstwo zespołu trenera Imanola. Real wyraźnie lepszy od Celty" - napisała "Marca".

Dwa punkty straty do lidera ma Real Madryt, który w sobotę pokonał u siebie Huescę 4:1. Pierwszy w tym sezonie ligowy występ golem uświetnił Belg Eden Hazard, po pięknym uderzeniu z dystansu.

Oprócz niego do siatki rywali trafili Francuz Karim Benzema (dwukrotnie) oraz Urugwajczyk Federico Valverde, a dla gości - David Ferreiro.

"Marca" zwróciła uwagę, że to pierwsze od dawna pewne zwycięstwo stołecznej drużyny, które przyniosło też "Królewskim" i ich kibicom szereg dobrych wiadomości. "Występ Hazarda z golem, dwa trafienia Benzemy, odpowiednie rozłożenie minut przed meczem z Interem Mediolan w Champions League. Huesca długo stawiała opór, ale pod koniec pierwszej połowy skapitulowała" - oceniła gazeta.

W niedzielę wieczorem do Realu będzie mogła dołączyć Granada, o ile pokona Levante. Po 14 pkt mają beniaminek Cadiz i Atletico Madryt, które pozostaje niepokonane, a rozegrało do tej pory tylko sześć spotkań.

Przeciętnie wiedzie się w rodzimej ekstraklasie piłkarzom Barcelony. W tej kolejce zremisowali na wyjeździe z Alaves 1:1, choć gospodarze od 62. minuty grali w dziesiątkę.

Goście stracili gola po dużym błędzie bramkarza Neto w 31. minuty. Wówczas Brazylijczyk źle przyjął piłkę po podaniu Gerarda Pique, co bez kłopotów wykorzystał Luis Rioja. To była rzadko spotykana, kuriozalna sytuacja...

Kto wie, jak potoczyłyby się losy spotkania, gdyby nie czerwona kartka (za drugą żółtą), jaką w 62. minucie został ukarany piłkarz Alaves - Jota Peleteiro.

Już kilkadziesiąt sekund później wyrównał Antoine Griezmann, ale - mimo bardzo dużej przewagi - Katalończykom nie udało się zdobyć zwycięskiej bramki.

Barcelona, która wygrywa w Lidze Mistrzów, w ekstraklasie Hiszpanii nie zwyciężyła od 1 października. Łącznie zdobyła do tej pory osiem punktów i plasuje się dopiero na 12. pozycji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj