Gospodarze prowadzili z Barceloną od 31. minuty. Wówczas brazylijski bramkarza Neto źle przyjął piłkę po podaniu Gerarda Pique, co bez kłopotów wykorzystał Luis Rioja. To była rzadko spotykana, kuriozalna sytuacja...

Reklama

Kto wie, jak potoczyłyby się losy tego spotkania, gdyby nie czerwona kartka (za drugą żółtą), jaką w 62. minucie został ukarany piłkarz Alaves - Jota Peleteiro.

Już kilkadziesiąt sekund później wyrównał Antoine Griezmann, ale - mimo bardzo dużej przewagi - Katalończykom nie udało się zdobyć zwycięskiej bramki.

"Jesteśmy wściekli, ponieważ bardzo chcieliśmy zdobyć te trzy punkty. Musimy dużo poprawić" - przyznał Griezmann.

Francuz nie ukrywał krytyki również pod swoim adresem.

"Mieliśmy wiele szans, ale strzeliliśmy tylko jednego gola. Marnujemy wiele okazji, ja więcej niż ktokolwiek inny. Jednak sezon wciąż jest w początkowej fazie i wiem, że będzie lepiej" - dodał.

W tabeli Barcelona, mająca dwa zaległe mecze, jest obecnie dopiero dwunasta z dorobkiem 8 punktów.

Wcześniej w sobotę Real Madryt pokonał u siebie Huescę 4:1, a pierwszy w tym sezonie ligowy występ golem uświetnił Belg Eden Hazard, po pięknym uderzeniu z dystansu.

Oprócz niego do siatki rywali trafili Francuz Karim Benzema (dwukrotnie) oraz Urugwajczyk Federico Valverde, a dla gości - David Ferreiro.

"Królewscy" z dorobkiem 16 punktów i jednym spotkaniem zaległym awansowali na pierwsze miejsce w tabeli.

Dwa punkty mniej mają dotychczasowy lider Real Sociedad San Sebastian (w niedzielę w Vigo zmierzy się z Celtą), Atletico Madryt (w sobotę wyjazdowe zwycięstwo 3:1 nad Osasuną), a także beniaminek Cadiz, który już w piątek wygrał na wyjeździe z Eibar 2:0.

Damian Kądzior (Eibar) pojawił się na boisku na ostatni kwadrans.