Podopieczni Argentyńczyka Diego Simeone spisują się w tym sezonie lepiej niż można było się spodziewać. Prowadzą w tabeli z 26 punktami, mają jeden przewagi nad drugim Realem Sociedad, mimo że Atletico rozegrało 10 meczów, a zespół z San Sebastian o dwa więcej.
Dwanaście spotkań ma za sobą również trzeci Villarreal - 21 pkt, natomiast broniący tytułu Real zajmuje czwartą pozycję z 20 punktami po 11 meczach.
Tak dobrego początku sezonu nie miało od rozgrywek 2013/14, w których sięgnęło po tytuł mistrzowski.
Dotychczasowe wyniki w lidze stawiają w roli faworyta mniej utytułowanych gości, którzy w tych rozgrywkach praktycznie się nie mylą. Na przełomie września i października podzielili się wprawdzie punktami na wyjeździe z Huescą i u siebie z Villarreal (po 0:0), ale w pozostałych meczach uzyskali komplet punktów z imponującym bilansem bramek 21:2. Dla porównania, Real ma 17:12.
"Królewscy" dali jednak w środę sygnał sugerujący, że wracają do najwyższej formy. Po powrocie kontuzjowanych wcześniej kapitana Sergio Ramosa i francuskiego napastnika Karima Benzemy pokonali Borussię Moenchengladbach 2:0 w spotkaniu przesądzającym o awansie do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Benzema zdobył obie bramki.
- stwierdził trener Realu Francuz Zinedine Zidane.
Simeone nie ma wątpliwości, że nawet mimo nie najlepszych wyników w tym sezonie Real będzie trudnym przeciwnikiem.
ocenił Argentyńczyk.
Atletico zagra bez pauzujących z powodów zdrowotnych urugwajskiego obrońcy Jose Gimeneza i brazylijskiego napastnika Diego Costy. W składzie gospodarzy zabraknie z kolei kontuzjowanego Belga Edena Hazarda.
Wicelider Real Sociedad zagra w niedzielę o 14 u siebie z Eibar, którego rezerwowym pomocnikiem jest Damian Kądzior. Villarreal o 16.15 zmierzy się na wyjeździe z Betisem Sewilla.
Słabo spisująca się na razie Barcelona, która po 10 meczach ma 14 punktów i zajmuje dziewiąte miejsce, podejmie Levante w niedzielę o 21. "Duma Katalonii" przegrała dwa ostatnie mecze - w ekstraklasie z Cadiz 1:2 oraz w Lidze Mistrzów z Juventusem Turyn 0:3, choć i tak obie ekipy awansowały do 1/8 finału.
- powiedział bramkarz Barcelony Niemiec Marc-Andre ter Stegen.