Trener Ronald Koeman dał odpocząć niektórym piłkarzom, m.in. właśnie Messiemu, sadzając ich na ławce rezerwowych od początku spotkania.

Reklama

Podopieczni Holendra, którzy znaleźli się w wyjściowym składzie, długo nie potrafili szczególnie zagrozić bramce rywali, a do tego sami stracili gola w 38. minucie, kiedy na listę strzelców wpisał się Borja Iglesias.

Obraz gry zmienił się w 57., gdy na boisku pojawił się Messi. Już kilka chwil po wejściu na boisko Argentyńczyk doprowadził do wyrównania, zdobywając 13. bramkę w sezonie. Lepszy od niego jest na razie jedynie jego były klubowy kolega Urugwajczyk Luis Suarez, który latem przeszedł do Atletico Madryt.

W 68. minucie Messi popisał się długim, prostopadłym podaniem do Jordiego Alby, ten wyłożył ją Antoine'owi Griezmannowi, zaś Francuz skiksował, ale na tyle szczęśliwie, że piłka odbiła się od obrońcy Victora Ruiza i powoli wtoczyła się do bramki Betisu.

Wyglądało na to, że "Duma Katalonii" przejęła kontrolę nad przebiegiem meczu, ale gospodarze zaskoczyli ją w 75. minucie. Wówczas po dośrodkowaniu Francuza Nabila Fekira z rzutu wolnego wcześniejsze niepowodzenie powetował sobie Ruiz, zdobywając "główką" gola na 2:2.

Ostatnie słowo należało jednak do Barcelony. W 87. minucie mocnym strzałem lewą nogą popisał się Portugalczyk Francisco Trincao, piłka odbiła się od jednego z obrońców i od poprzeczki. Bramkarz Betisu Joel Robles był bez szans.

Gospodarze potrafili w międzyczasie wyprowadzić kilka groźnych akcji, ale "Dumę Katalonii" kilka razy uratował niemiecki bramkarz Marc-Andre ter Stegen.

W sobotę kłopoty miał również Real Madryt, ale broniący tytułu podopieczni Francuza Zinedine'a Zidane'a zdołali ostatecznie wygrać z zamykającą tabelę Huescą 2:1.

Barcelona, która odniosła szóste ligowe zwycięstwo z rzędu, i Real mają po 43 punkty po 21 występach. O siedem więcej ma Atletico, które rozegrało o dwa spotkania mniej. W poniedziałek lider podejmie Celtę Vigo.