Choć "The Citizens" mają wielu świetnych ofensywnych piłkarzy, to tym razem w roli głównej wystąpili stoperzy. W 30. minucie prowadzenie gospodarzom dał Portugalczyk Ruben Dias, który trafił głową po dośrodkowaniu Belga Kevina de Bruyne.

Reklama

Tuż przed przerwą West Ham wyrównał za sprawą trafienia Michaila Antonio. W ekipie "Młotów" zabrakło kontuzjowanego bramkarza Łukasza Fabiańskiego, który na piątkowym treningu doznał urazu łokcia.

W drugiej połowie Manchester City opór rywali zdołał przełamać w 68. minucie. Wówczas dośrodkował Algierczyk Riyad Mahrez, a do siatki piłkę skierował partner Diasa z obrony - John Stones.

"Czasami to nie napastnicy zdobywają gole, tym razem to ja z Rubenem cieszyliśmy się z bramek. Na tym polega bycie częścią drużyny. Dla nas najważniejsze jest, że zdobyliśmy trzy punkty" - powiedział Stones.

Czy ta seria kiedyś się skończy?

Piłkarze Manchesteru City od ponad dwóch miesięcy są w rewelacyjnej formie. Ostatniej porażki doznali 21 listopada, w wyjazdowym meczu z Tottenhamem Hotspur (0:2), a punktów nie stracili od 15 grudnia, kiedy zremisowali na własnym stadionie z West Bromwich Albion 1:1.

Kolejne tygodnie przyniosły 14 ligowych zwycięstw, w których w dodatku "The Citizens" stracili tylko cztery gole, oraz trzy wygrane w Pucharze Anglii, dwie w Pucharze Ligi i ostatni sukces w Lidze Mistrzów, czyli łącznie 20.

Manchester City prowadzi w tabeli i ma 13 punktów przewagi nad zajmującym drugie miejsce lokalnym rywalem - Manchesterem United. "Czerwone Diabły" w niedzielę zagrają na wyjeździe z Chelsea Londyn.

Manchester City łącznie jest niepokonany od 27 meczów, w których bilans tej drużyny, to 24 zwycięstwa i trzy remisy. To druga pod względem długości taka seria pod wodzą Guardioli. Między kwietniem a grudniem 2017 roku jego piłkarze nie przegrali kolejnych 28 spotkań.