Piszczek w Bundeslidze już występować nie będzie - kilka dni temu to jeszcze raz potwierdził i tego planu się trzyma. Chce wrócić do Polski i prawdopodobnie już profesjonalnie nie będzie grać w piłkę nożną. To właśnie dlatego polskiemu obrońcy tak bardzo zależy na wywalczeniu jeszcze ostatniego w karierze trofeum.

Reklama

Puchar Niemiec Piszczek zdobywał już dwa razy - w sezonie 2012 i 2017. Teraz ma wielką szansę ten sukces powtórzyć. W sobotnim półfinale Borussia zmierzy się z Holstein Kiel, które występuje na zapleczu niemieckiej ekstraklasy. O tym, kto zagra w finale, zadecyduje jeden mecz. I choć na papierze BVB nie powinno mieć problemów z awansem, to wystarczy wspomnieć, że Holstein wyeliminował chociażby Bayern Monachium.

"To, w jaki sposób oni wówczas wygrali, jak walczyli, jak się nie poddawali, zasługuje na wielkie uznanie. Bayern nie jest łatwo pokonać i niewielu drużynom to się udaje, dlatego nie wolno lekceważyć tego rywala" - podkreślił trener BVB Edin Terzic i dodał: "Obserwuję ich poczynania w 2. Bundeslidze. Grają bardzo odważnie i potrafią wyjść z szybką kontrą".

Borussia jest jednak ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji. Ma za sobą serię czterech zwycięstw w Bundeslidze - we wszystkich tych meczach zagrał Piszczek, mimo że na początku sezonu trener wcale na niego stawiał. Teraz jednak stał się ważnym ogniwem w zespole i wydaje się, że w sobotnim spotkaniu także wyjdzie na murawę.

Nie tylko jednak statystyki sportowe wskazują na większe szanse BVB, ale także te historyczne. Gdy Borussia grała pólfinałe Pucharu Niemiec na własnym stadionie, a tak właśnie będzie i teraz, zawsze awansowała. Tym razem jednak zabraknie ważnego ogniwa - kibiców. Trybuny będą puste, to nadal środek zaradczy w walce z pandemią Covid-19.

W drugim półfinale Werder Brema zmierzy się z RB Lipsk. Faworytem jest ta druga drużyna, która jeszcze niedawno rywalizowała krok w krok z Bayernem Monachium o tytuł mistrza Niemiec. Teraz mało prawdopodobne wydaje się, by piłkarze z Lipska wygrali Bundesligę, ale pod kierownictwem Juliana Nagelsmanna chcą zdobyć choć jedno trofeum.

Trener opuszcza drużynę po obecnym sezonie i idzie do... Bayernu. Tym bardziej prestiżowo podchodzi do rozgrywek pucharowych.

Finał Pucharu Niemiec zaplanowany jest na 13 maja.