Mamardaszwili jednym z bohaterów Valencii
Real był zdecydowanym faworytem sobotniego pojedynku. Podopieczni Carlo Ancelottiego potrzebowali zwycięstwa, by zrównać się punktami z liderującymi w tabeli Katalończykami. Gospodarze w przekroju całego spotkania byli lepsi i stworzyli sobie mnóstwo okazji do zdobycia bramek, ale albo zawodziła ich skuteczność, albo na drodze stawał Giorgi Mamardaszwili. Golkiper Valencii zaliczył kapitalny występ i był jednym z bohaterów spotkania.
Diakhaby w meczu z Realem miał wielkie szczęście
Mecz prawie od samego początku nie układał się po myśli Realu. 13. minuta okazała się pechowa dla Viniciusa Juniora, który zmarnował rzut karny. Strzał Brazylijczyka obronił gruziński bramkarz Valencii. Zmarnowana jedenastka bardzo szybko zemściła się na "Królewskich". Dwie minuty później goście niepodziewanie wyszli na prowadzenie. Trafienie zaliczył Mouctar Diakhaby.
Ten sam piłkarz w 21. minucie mógł zostać autorem najbardziej kuriozalnego samobója w tym sezonie ligi hiszpańskiej. Uratowała go pozycja spalona jednego z graczy Realu i bramka nie została zaliczona.
Real wyrównał pięć minut po przerwie. Zrehabilitował się Vinicius Junior. Reprezentant "Canarinhos" po stałym fragmencie gry z bliska wpakował piłkę do siatki Valencii.
Duro autorem zwycięskiego gola dla Valencii
Po strzeleniu wyrównującego gola ataki Realu na bramkę Valencii nie ustawały. Wydawało się, że wyjście gospodarzy na prowadzenie to tylko kwestia czasu. Kolejne minuty mijały, a szczęście nadal było przy desperacko broniących się piłkarzach drużyny przyjezdnej, którzy w doliczonym czasie gry wyprowadzili zabójczy kontratak. Hugo Duro wpisał się na listę strzelców i Valencia pokonała Real 2:1.
Real traci dystans do Barcelony
Dzięki trzem zdobytym punktom goście oddalili się od strefy spadkowej. Natomiast "Królewscy" mogą stracić dystans do Barcelony. Jeśli w sobotni wieczór zespół Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego pokona Betis Sewilla, to Real będzie miał sześć punktów mniej od lidera LaLiga.