Centralną postacią meczu w Dausze, co nie jest żadnym zaskoczeniem, od początku był Cristiano Ronaldo. We wtorek słynny piłkarz rozwiązał za porozumieniem stron kontrakt z Manchesterem United (obu stronom już od kilku miesięcy było "nie po drodze") i teraz - do czasu znalezienia nowego klubu - może skupić się tylko na obowiązkach w reprezentacji.

Reklama

Już w momencie pierwszego gwizdka sędziego meczu z Ghaną Ronaldo przeszedł do historii. Został piątym piłkarzem, który rozegrał przynajmniej jeden mecz w pięciu mundialach (łącznie jego 18. w imprezie tej rangi).

Od początku czwartkowego spotkania 37-letni zawodnik wykazywał dużą ochotę do gry. W 10. minucie znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali, ale górą był Lawrence Ati-Zigi.

W 31. minucie słynny Portugalczyk trafił nawet do siatki, lecz gol nie mógł zostać uznany.

Reklama

Faworyci dominowali w tej części gry, znacznie częściej posiadali piłkę. Brakowało im jednak groźnych okazji.

Mecz znacznie ożywił się dopiero w 65. minucie. Sędzia podyktował wówczas rzut karny, dopatrując się faulu na Ronaldo, choć rywale protestowali (VAR nie interweniował). Do piłki podszedł sam poszkodowany i znów przeszedł do historii, tym razem z jeszcze bardziej wyjątkowego powodu.

Został bowiem pierwszym w historii piłkarzem, który zdobył przynajmniej jednego gola w pięciu edycjach mistrzostw świata. Łącznie jego dorobek wynosi osiem (ale żadnego trafienia w fazie pucharowej).

Piłkarze reprezentacji Ghany na gola Ronaldo zareagowali najlepiej jako mogli. W 73. minucie wyrównał strzałem z bliska doświadczony kapitan Andre Ayew, po podaniu najaktywniejszego w tej drużynie Mohammeda Kudusa z Ajaksu Amsterdam.To był pierwszy gol reprezentacji z Afryki na mundialu w Katarze - wcześniej ta sztuka nie udała się tutaj Senegalowi, Tunezji, Maroku i Kamerunowi.

Chwilę po bramce na 1:1 selekcjoner Ghany niespodziewanie zdjął z boiska zarówno strzelca, jak i asystenta bramkowej akcji. To było o tyle dziwne, że ze strony obu zawodników, zwłaszcza Kudusa, groziło Portugalczykom największe niebezpieczeństwo.

Reklama

Bez swoich dwóch czołowych piłkarzy Ghana kompletnie się pogubiła. Błyskawicznie, między 78. i 80. minutą, straciła dwa gole. Ich strzelcami byli Joao Felix i Rafael Leao.

Wynik 3:1 dla Portugalii nie oznaczał jednak końca emocji. W 89. minucie kontaktową bramkę zdobył głową Osman Bukari (chwilę wcześniej zmieniony został Ronaldo).

W ostatnich sekundach doliczonego czasu gry Ghana mogła wyrównać, ale Inaki Williams nie wykorzystał poważnego błędu bramkarza Diogo Costy, który wypuścił piłkę przed siebie, nie widząc stojącego za nim rywala.

Obie drużyny zagrały ze sobą poprzednio na mundialu w 2014 roku - wówczas również górą była Portugalia (2:1).

Portugalia - Ghana 3:2 (0:0)
Bramki: 1:0 Cristiano Ronaldo (65-karny), 1:1 Andre Ayew (73), 2:1 Joao Felix (78), 3:1 Rafael Leao (80), 3:2 Osman Bukari (89-głową).
Żółta kartka - Portugalia: Danilo Pereira, Bruno Fernandes. Ghana: Mohammed Kudus, Andre Ayew, Alidu Seidu, Inaki Williams
Sędzia: Ismail Elfath (USA)
Widzów: 42 662
Portugalia: Diogo Costa - Joao Cancelo, Danilo Pereira, Ruben Dias, Raphael Guerreiro - Ruben Neves (77. Rafael Leao), Bernardo Silva (88. Joao Palhinha), Bruno Fernandes, Otavio (56. William Carvalho) - Cristiano Ronaldo (88. Goncalo Ramos), Joao Felix (88. Joao Mario)
Ghana: Lawrence Ati-Zigi - Alidu Seidu (66. Tariq Lamptey), Daniel Amartey, Alexander Djiku (90+2. Antoine Semenyo), Mohammed Salisu Abdul-Rahman Baba - Mohammed Kudus (77. Osman Bukari), Thomas Partey, Salis Abdul Samed (90+2. Daniel-Kofi Kyereh), Andre Ayew (77. Jordan Ayew) - Inaki Williams. (PAP)





bia/ km/ cegl/