Nasi dzisiejsi rywale do potęg nie należą, ale w drugim meczu pierwszej kolejki Polacy musieli się napracować, żeby ich pokonać. Zwyciężyli dopiero po tie-breaku. Dziś tylko w pierwszym
secie rywale potrafili nam się przeciwstawić. W kolejnych trzech partiach byli tłem dla "biało-czerwonych" Nasi siatkarze wygrali je bez najmniejszych problemów. Dzięki temu w
tegorocznych rozgrywkach Ligi Światowej mają na swoim koncie pięć zwycięstw i żadnej porażki.
W pierwszym secie od samego początku trwała zacięta walka. Na pierwszą przerwę techniczną siatkarze zeszli przy stanie 8:7 dla Polski. Po wznowieniu gry "biało-czerwoni"
odskoczyli rywalom na trzy punkty. Ale gospodarze szybko odrobili stratę i gra znów toczyła się punt za punkt. Trener Polaków widząc, że nie możemy przebić sie przez blok rywali wpuścił na
parkiet Mariusza Wlazłego, który do tej pory z powodu kontuzji nie grał w tym sezonie Ligi Światowej. To przyniosło efekt ale tylko na chwilę. Wyszliśmy na prowadzenie. Podopieczni Raula
Lozano mieli aż trzy piłki setowe. Niestety żadnej nie potrafili wykorzystać. To się zemściło. Chińczycy najpierw wyrównali na 26:26, a potem zdobyli dwa punkty z rzędu i wygrali pierwszą
partię.
Na drugiego seta Raul Lozano już od początku wstawił do gry Mariusza Wlazłego. Polacy wyszli na parkiet bardzo skupieni. Ich ambicje podrażniła porażka w pierwszej partii. To od razu
przyniosło efekty. Od samego początku nasi siatkarze osiągnęli przewagę. Na pierwszą przerwę techniczna schodzili prowadząc 8:2. Przewaga Polaków z każdą chwilą rosła. W tej partii
rywale nie mieli nic do powiedzenia. Gładko przegrali 14:25.
W trzeciej partii Polacy nie zwalniali tempa. Prowadzili od samego poczatku. Fantastycznie grą polskiego zespołu kierował Paweł Zagumny, a akcję monymi atakami kończył Mariusz Wlazły. Widać,
że po kontuzji u naszego najlepszego siatkarza nie ma już śladu. Trzeciego seta podobnie jak poprzedniego wygraliśmy bez żadnych problemów.
Czwarty set Polacy zaczęli bardzo dobrze. Szybko uzyskali przewagę. Grali na wielkim luzie. Natomiast z Chińczyków uszło powietrze. Widać było, że są totalnie rozbici. Popełniali proste
błędy. Na pierwszą przerwę techniczą Polacy schodzili prowadząc 8:1. Już wtedy było pewne, że ten set, a zarazem cały mecz zkończy się naszym zwycięstwem.
Polscy siatkarze meczami z Chinami rozpoczęli trzytygodniowe tournee po świecie. W niedzielę jeszcze raz zagrają z Chińczykami, a potem polecą do Argentyny. Na koniec zmierzą w spotkaniach
wyjazdowych z Bułgarami.
Chiny - Polska 1:3 (28:26, 14:25, 18:25, 17:25)
Chiny: Jiang Fudong, Shen Qiong, Cui Jianjun, Cui Xiaodong, Yu Dawei, Fang Yingchao, Ren Qi (libero) oraz Weijun Zhong, Yuan Zhi, Li Chun, Liang Chunlong.
Polska: Paweł Zagumny, Robert Prygiel, Łukasz Kadziewicz, Marcin Możdżonek, Michał Winiarski, Sebastian Świderski, Piotr Gacek (libero) oraz Wojciech Grzyb, Mariusz Wlazły,
Michał Bąkiewicz.