Dziennik Gazeta Prawana logo

Mariusz Wlazły nie lubi grać w "Spodku"

13 października 2007, 16:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To jest morderczy weekend dla Mariusza Wlazłego. Atakujący siatkarskiej reprezentacji Polski wyjątkowo źle znosi grę w Spodku. Często łapią go tam skurcze. A musi wystąpić w tej katowickiej hali jeszcze dwa razy w finałowym turnieju Ligi Światowej.

W piątek polscy siatkarze wygrali z USA 3:0. W sobotę czeka ich spotkanie półfinałowe z Brazylią (godz. 20.00), a w niedzielę finał bądź mecz o trzecie miejsce. Trener Raul Lozano bardzo liczy na to, że będzie miał zdrowego Wlazłego na boisku, jednak to wcale nie jest takie pewne.

"Mam pecha do Spodka" - nie ukrywa Wlazły. "W ubiegłym roku podczas meczów z USA łapały mnie tutaj potworne skurcze. Teraz znowu miałem podobne problemy w spotkaniu z Francją. To wszystko przez duchotę i brak powietrza. Niezbyt przyjemnie wychodziło się z zimnej sali treningowej do rozgrzanego Spodka. W pewnym momencie nogi nie wytrzymały i poczułem straszny ból w łydkach" - opowiada siatkarz.

Wlazłego zastąpił Grzegorz Szymański i zagrał bardzo dobrze, ale Mariusz też chce grać. "Mam dodatkowe zabiegi, rozciąganie mięśni, masaże. Może więc jakoś dotrwam do końca turnieju" - uśmiecha się siatkarz. "Najgorsze jest to, że gdy czuję skurcze, to bardziej skupiam się na sobie, niż na grze. Coś siedzi w głowie i boję się, by nie stało mi się nic poważniejszego" - opowiada "Faktowi".

Gdy w ubiegłym roku Wlazłego łapały skurcze, nie mógł dojść do siebie przez dwa - trzy dni. Teraz dzięki zabiegom szybciej staje na nogi. Dlatego z nadzieją czeka na półfinał i finał. "Wierzę, że awansujemy do finału i zakończymy ten turniej zwycięsko! Wszystko mi jedno, na kogo trafimy. Nie boję się nikogo. Szkoda tylko, że wszystkie mecze gramy o godzinie 20. To dla mnie za późno" - żali się Mariusz.

Gdyby Wlazły nie mógł zagrać, zastąpi go Szymański. "Jeśli dojdzie do tego, to będę kibicować Grześkowi. Na mecz z Francuzami wyszedł jako rezerwowy i zagrał po mistrzowsku" - Mariusz chwali kolegę z drużyny.

"Jestem pełen uznania dla <Gela>. Chciałbym występować z nim w jednym zespole. Ale to niemożliwe, bo na boisku jest miejsce tylko dla jednego atakującego. Chyba że kiedyś razem zagramy w siatkówkę plażową" - kończy ze śmiechem Wlazły.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj