Obie ekipy w niedzielę walczyły o pierwsze zwycięstwo w Urmii. Biało-czerwoni w piątek ulegli triumfatorom poprzedniej edycji Rosjanom 1:3, a dzień później w pojedynku z gospodarzami przegrali 2:3. Kanadyjczycy przegrali w trzech setach z Iranem, a "Sbornej" urwali jedną partię.

Za rozegranie u biało-czerwonych, podobnie jak dzień wcześniej, odpowiadał w pojedynkę Marcin Janusz. Wynikało to z kontuzji palca Grzegorza Łomacza, której nabawił się w piątek.

Po drugiej stronie siatki kibice zobaczyli kilku zawodników znanych z niedawnych występów w PlusLidze. Jason Derocco w latach 2015-2018 był zawodnikiem Jastrzębskiego Węgla, Sharone Vernon-Evans ostatnie dwa sezony spędził w ONICO Warszawa, a Nicolas Hoag ma za sobą ubiegłoroczny epizod w Stoczni Szczecin, a od jesieni będzie bronił barw Asseco Resovii Rzeszów.

O ile w sobotę podczas pojedynku Polaków trybuny były zapełnione żywiołowo reagującymi kibicami gospodarzy, to dzień później panowała cisza i było sporo wolnych miejsc,

Vernon-Evans w stołecznym klubie rzadko pojawiał się na boisku, ale w niedzielę w Urmii był pierwszoplanową postacią w swojej drużynie. Piłki często trafiały do tego atakującego, a on przez długi czas był nie do zatrzymania dla podopiecznych Vitala Heynena. Zdobył w tym spotkaniu aż 31 punktów.

W pierwszym secie wyrównana walka trwała tylko w pierwszej połowie. Potem na kilka punktów odskoczyli Polacy, którzy nie mieli kłopotu z zapisaniem tej partii na swoim koncie. Duża w tym zasługa skuteczności w ataku Dawida Konarskiego i Artura Szalpuka.

W kolejnej odsłonie to biało-czerwoni musieli gonić wynik. Do wyrównania doprowadzili przy stanie 15:15. Ich błędy własne w końcówce sprawiły, że w całym meczu był remis. Nie wykorzystali piłki setowej, którą mieli przy stanie 24:23 po błędzie w kontrataku Derocco.

Heynen na zmarnowaną szansę zareagował zmianą Szalpuka na Kwolka. W trakcie tej partii zmęczenie zaczęła się dawać we znaki Vernonowi-Evansowi. W efekcie pogorszyła się jego skuteczność. Przez blok rywali przebić się nie mógł również Hoag. Od stanu 10:10 rosła przewaga Polaków, która na koniec tej partii wyniosła pięć "oczek".

Vernon-Evans wrócił do dobrej dyspozycji w secie numer cztery i to on głównie odpowiadał za zdobywanie punktów w swojej drużynie. Dobrze radzili sobie w ataku także przyjmujący biało-czerwonych, co przełożyło się na walką "punkt za punkt". Kanadyjczycy zatrzymali Konarskiego i prowadzili 22:21. Po udanej próbie Vernona-Evansa obronili pierwszą piłkę meczową. Chwilę potem, po kolejnym bloku na Konarskim, brakowało im punktu, by doprowadzić do tie-breaka.

Tym razem jednak zacięta końcówka na przewagi padła łupem Polaków. Najpierw zablokowali Hoaga, a zaraz potem pomylił się Vernon-Evans. Szkoleniowiec drużyny spod znaku Klonowego Liścia Glen Hoag poprosił jeszcze o challenge, ale nie zmieniło to decyzji arbitrów.

Biało-czerwonym do zakończenia fazy interkontynentalnej pozostały do rozegrania dwa turnieje w Europie - najpierw wystąpią w Mediolanie, a następnie w Lipsku.

Polska - Kanada 3:1 (25:20, 25:27, 25:20, 28:26)
Polska: Marcin Janusz, Karol Kłos, Dawid Konarski, Jakub Kochanowski, Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Jakub Popiwczak (libero) oraz Łukasz Kaczmarek, Tomasz Fornal, Bartosz Kwolek, Piotr Łukasik
Kanada: James Walsh, Sharone Vernon-Evans, Lucas Van Berkel, Arthur Szwarc, Nicolas Hoag, Stephen Maar, Cameron Bann (libero) oraz Ryan Joseph Sclater, Adam Schriemer, Jason Derocco, Deanan Gyimah, Steven Marshall (libero)