Biało-czerwone w czwartkowy wieczór zanotowały dość spektakularne zwycięstwo nad jedną z najlepszych drużyn Starego Kontynentu i to hali przeciwnika wypełnionej do ostatniego miejsca. Zwycięstwo z Niderlandami zagwarantowało im awans do półfinału kontynentalnego turnieju kwalifikacyjnego, ale droga do Tokio jest wciąż daleka. Piątkowy wieczorny pojedynek z Azerbejdżanem (początek, godz. 20) będzie decydował o ostatecznej kolejności w grupie A, ale kluczowe spotkania Polki czekają w sobotę i ewentualnie w niedzielę, kiedy to rozegrany zostanie finał. Tylko jego zwycięzca wystąpi na igrzyskach olimpijskich.
W polskiej drużynie prawdziwą liderką była Wołosz, która umiejętnie poprowadziła swoje koleżanki do wygranej. Jak przyznała, taki sukces ma przede wszystkim znaczenie mentalne dla reprezentacji, choć jednocześnie dodała, że to dopiero początek turnieju.
- mówiła.
Siatkarka Imoco Volley Conegliano mocno chwaliła zespół za zaangażowanie i wzajemne wspieranie się.
- zaznaczyła.
Jak dodała Wołosz, niełatwo gra się przeciwko reprezentacji "Oranje", która uznawana są za jeden z najlepiej blokujących zespołów na świecie. Utytułowana rozgrywająca musiała mocno się nagimnastykować, żeby oszukać m.in. środkową Robin De Kruijf, z którą razem występuje we włoskim klubie.
- stwierdziła.
Polki z Azerkami zagrają na koniec fazy grupowej, gdy będą znane już wszystkie pozostałe rozstrzygnięcia. Do zajęcia pierwszego miejsca w grupie A wystarczy im zdobycie jednego punktu, czyli wygranie dwóch setów. Teoretycznie mogą sobie "wybrać" półfinałowego rywala, którym będzie ktoś z trójki: Niemcy, Turcja, Belgia.
- zapewniła Wołosz.