Nie wiem, czy najwięcej zarabiam, więc nie będę na ten temat rozmawiał. Wiem, że otrzymuję godne wynagrodzenie za pracę, która sprawia mi dużo przyjemności. Każdemy życzyłbym, aby był w takiej sytuacji.
Tak się mówi? To znaczy, że się nas ceni. Nie rozmawiam na temat swoich dochodów. Jestem z nich zadowolony i tyle.
Bardziej muzułmańskiego niż rosyjskiego, choć leżącego na terytorium Rosji. Ale pieniądze były ważne, podobnie jak to, że kontrakt zaproponowano również Llloyowi. Zastanawialiśmy się nad tą decyzją, bo czuliśmy jednak pewien lęk przed nieznanym, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się przeprowadzić i nie żałujemy. Kazań okazał się pięknym miastem w Tatarstanie, mającym ponad milion mieszkańców i świetny klimat. Niczego nam tam nie brakuje.
"
Dlaczego? To naprawdę fajne miasto. Zresztą aż tak długo tam nie mieszkam, bo zaraz po sezonie wracam do Stanów na mecze reprezentacji.
Rozmawiamy po angielsku cały czas, po rosyjsku za dużo nie mówimy. Poza tym w Kazaniu można się spotkać ze sportowcami amerykańskimi grającymi w koszykówkę lub hokeja. Tych od hokeja za dobrze nie znamy, ale z koszykarzami się czasem widujemy. I można gdzieś wyskoczyć na kolację z kolegami z drużyny. To doświadczeni faceci, którzy mają rodziny i za bardzo nie szaleją. To mi odpowiada.
Nie, my jesteśmy przecież sportowcami. Rosjanie naprawdę bardzo dużo piją, ale niekoniecznie nasi koledzy. Ja tam wolę łyknąć dobrego piwa.
No, czasem się zdarza. Takie połączenie rzeczywiście się trafia. Ale my nie pijemy tyle co inni. Także dlatego, że nie możemy, nie dalibyśmy rady. Mamy za słabe głowy.
Tak, słyszałem takie opinie. Coś w nich jest. Ale jeśli serwujesz z prędkością ponad 120 kilometrów na godzinę, to nie znaczy, że jesteś Rosjaninem. Nie przesadzajmy z tym stereotypami. W łódzkim Final Four Ligi Mistrzów wygraliśmy także dzięki technice. Wiedzieliśmy, kiedy grać mocno, a kiedy rozsądnie. Zgadzam się, że rosyjski styl zakłada mocne uderzanie piłki i nie ukrywam, że mi to odpowiada, ale potrafię też grać inaczej.
Mam już takie wyróżnienia. Chodziło mi o to, by zwyciężył zespół, bym w końcu poczuł, że gram w najlepszej drużynie świata. Lloy Ball już po raz 5. występował w Final Four i ani razu wcześniej nie wygrał. Czas był najwyższy. A na nagrody zasłużył cały zespół. Wszyscy świetnie grali.
Oba były bardzo ciężkie. Myślałem, że z Polakami pójdzie nam łatwiej, a tymczasem, gdy tylko trochę się zdekoncentrowaliśmy, odrobili dwa sety straty i byliśmy w bardzo trudnej sytuacji. Siatkówka to rozgrywka psychologiczna - odpuścisz na chwilę i masz problem. Skrze pomógł fantastyczny doping kibiców, wasi fani są niesamowici. Odetchnąłem z wielką ulgą po piłce meczowej w 5. secie. Byliśmy najlepsi w turnieju, a tymczasem do naszej porażki brakowało bardzo mało.
Możemy osiągnąć wielkie rzeczy. Nie jesteśmy najlepszym zespołem świata, ale pokonywaliśmy już wszystkie najlepsze. Dlaczego nie miałoby się to zdarzyć w Pekinie? Jedziemy po złoty medal, jak chyba każdy.
Wiem i wcale nie ma aż tak łatwej grupy. Uda wam się jednak chyba zakwalifikować, ale... uważajcie na Portoryko. Znakomicie pracują z młodzieżą, z roku na rok są coraz lepsi. To nie jest łatwy przeciwnik.