We wcześniejszym czwartkowym spotkaniu, zespół PGE Skry Bełchatów wygrał z Fenerbahce HDI Stambuł 3:1, zapewniając sobie drugą lokatę.

Reklama

Co prawda pierwszy punkt zdobyła belgijska drużyna, ale po chwili jej trener Johan Devoghel prosił o czas, gdy jego podopieczni przegrywali 8:12. Reprymenda na niewiele się zdała, kędzierzynianie po kilku następnych akcjach zwiększyli przewagę do sześciu punktów (15:9). Przy wyniku 24:19 Jakub Kochanowski zablokował atak ze środka Twana Wiltenburga.

Na chwilę dekoncentracji pozwolili sobie gracze drużyny z woj. opolskiego na początku drugiej odsłony. Przy wyniku 2:5 interweniował Nikola Grbic. Rady szkoleniowca były pomocne, gdyż po chwili było 4:5, 7:7. Co prawda Lindemans dwa razy jeszcze wyszedł na prowadzenie dwoma punktami (10:8, 12:10), ale w drugiej części seta Grupa Azoty udowodniła, że jest zdecydowanie lepszym zespołem od rywala. Nie było większych emocji w ostatnim secie, pewnie wygranym przez kędzierzynian.

Jak przyznał po spotkaniu libero kędzierzynian Paweł Zatorski, on i koledzy z drużyny przeżyli trzy dni bardzo intensywne, ale i przyjemne.

Założenie przed turniejem mieliśmy takie, aby wygrać wszystkie mecze i to najmniejszym możliwym nakładem sił. Udało to się zrealizować. Możemy już patrzeć w przyszłość, skupiać się na meczu ligowym z Jastrzębskim Węglem - powiedział.

Jak dodał, na razie nie myśli o drugim turnieju Ligi Mistrzów, który pod koniec stycznia odbędzie się w Bełchatowie.

Zespół z Kędzierzyna-Koźla w tym sezonie nadal nie przegrał meczu zarówno w Lidze Mistrzów (rozegrał ich trzy), jak i polskiej ekstraklasie (11).

Grupa Azoty Kędzierzyn-Koźle - Lindemans Aalst 3:0 (25:19, 25:19, 25:17).

Grupa Azoty Kędzierzyn-Koźle: Kamil Semeniuk, Jakub Kochanowski, Łukasz Kaczmarek, Adrian Staszewski, David Smith, Benjamin Toniutti - Paweł Zatorski (libero) - Bartłomiej Kluth, Rafał Prokopczuk, Krzysztof Rejno, Korneliusz Banach (libero), Mateusz Zawalski.

Lindemans Aalst: Jakub Rybicki, Twan Wiltenburg, Francesco Zoppellari, Jeroen Oprins, Francois Lecat, Simon van de Voorde - Tim Verstraete (libero) - Matej Smidl, Robbe van de Velde, Wout D'Heer.