Cieszymy się z tego drugiego miejsca, choć jak przegrywa się finał, to na pewno nie jest to miłe uczucie. Ale wykonaliśmy tam dużą pracę na treningach. Zrealizowaliśmy zakładany plan. To drugie miejsce to niewątpliwie sukces. Trzeba się z tego cieszyć. Czekamy i mamy nadzieję, że za kilka tygodni będziemy się cieszyć z wygranego finału - zaznaczył Kubiak, nawiązując do zbliżających się igrzysk w Tokio.

Reklama

Na konferencję prasową w przylotniskowym hotelu biało-czerwoni nie dotarli w pełnym składzie, w którym byli we Włoszech. Zabrakło m.in. trenera Vitala Heynena i Bartosza Bednorza.

Bartosz Kurek, wybrany razem z Brazylijczykiem Wallacem De Souzą najbardziej wartościowym zawodnikiem (MVP) tej edycji Ligi Narodów, przyznał, że w niedzielnym pojedynku "Cararinhos" zaprezentowali się bardzo dobrze.

Pokazali siłę. Mamy nadzieję, że my niedługo wejdziemy na odpowiedni poziom gry - zaznaczył.

Jakub Kochanowski zszedł z boiska w trakcie sobotniego półfinału ze Słoweńcami. Zgłosił sztabowi ból w okolicach brzucha.

Wstępne badania przeprowadzone we Włoszech potwierdziły, że to nic groźnego. Dziś przejdę jeszcze dokładne badania. Nie chcę zapeszać, ale mam nadzieję, że na zgrupowaniu w Spale będę w pełni sił - relacjonował środkowy.

Pobyt nie był łatwy

Kubiak nie ukrywał, że trwający ponad miesiąc pobyt w tzw. bańce w Rimini nie był łatwy.

35 dni w jednym hotelu - to nie jest komfortowa sytuacja. Był to typowy etap przygotowań olimpijskich. Najważniejsze, że wróciliśmy w zdrowiu - podkreślił.

Jak dodał doświadczony przyjmujący, najbardziej we znaki dawał się siatkarzom brak rodzin.

35 dni, małe pokoje, długie dojazdy na halę. Ale mieliśmy świadomość, że to przygotowania do igrzysk, więc nikt nie narzekał tak bardzo. Wiedzieliśmy, że musimy przez to przejść. Teraz mamy cztery dni na odpoczynek z najbliższymi - wyliczał.

Biało-czerwoni po krótkim odpoczynku mają się stawić na zgrupowaniu w Spale. Następnie wezmą udział w Memoriale Huberta Wagnera w Krakowie, a 13 lipca udadzą się do Japonii.