- dodał zawodnik z Zawiercia.
Początek inauguracyjnej, sobotniej odsłony był nerwowy z obu stron. Zaczął się od zepsutej zagrywki Davida Smitha (po czym Aluron jedyny raz prowadził), a potem złych "podań" było jeszcze kilka. Szybciej zaczęła grać na swoim normalnym, dobrym poziomie ZAKSA. Prowadziła 10:6, 21:16. Nieoczekiwanie kibice doczekali się jednak emocjonującej końcówki. Dobrą zmianę dali w Aluronie Mateusz Malinowski i Piotr Orczyk. Szczególnie zagrywki tego pierwszego sprawiły kłopot kędzierzynianom. W efekcie było 23:21. Jednak po tym, jak Aleksander Śliwka skutecznie obił blok, zespół z woj. opolskiego stanął przed szansą zakończenia pierwszego seta. W następnej akcji dobrze zaatakował ze środka Miłosz Zniszczoł, ale w kolejnej punkt zdobył David Smith.
- dodał Żurek.
Od początku drugiego seta inicjatywę miał Aluron - prowadził 3:0, 4:1. ZAKSA doprowadziła od remisu - 4:4 – ale po chwili było 8:14. Tak dużej straty kędzierzynianie nie potrafili już odrobić.
Także trzeci set padł "łupem" zawiercian. Gdy w czwartym było 19:23 wydawało się, że skończyły się emocje. Jednak ZAKSA zdołała doprowadzić do remisu po 23. Potem jednak Krzysztof Rejno popsuł zagrywkę, a następnie zawiercianie zablokowali atak Bartłomieja Klutha.
- powiedział rozgrywający kędzierzynian Marcin Janusz.
Jego zdaniem głównym powodem porażki były skuteczne ataki zawiercian po teoretycznie złym przyjęciu zagrywki.
- uważa Janusz.
Jego kolega z drużyny Aleksander Śliwka potwierdził, że kluczem do zwycięstwa Aluronu było dobre rozegranie ataku po „przyjęciu negatywnym”.
- dodał Śliwka.
W fazie zasadniczej rozgrywek kędzierzynianie dwa razy pokonali zespół z Jury Krakowsko-Częstochowskiej - na wyjeździe i w Kędzierzynie-Koźlu po 3:0.
Drugie spotkanie półfinału play off odbędzie się we wtorek o godz. 17.30 w Zawierciu.