Dziennik Gazeta Prawana logo

Chcieli przekupić nie tylko Bachledę-Curuś

15 grudnia 2009, 19:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Najlepsza polska łyżwiarka szybka Katarzyna Bachleda-Curuś po powrocie z zawodów Pucharu Świata w Kanadzie i USA potwierdziła szczegóły nieuczciwej propozycji złożonej jej podczas zimowych igrzysk w Turynie (2006) przez trenerkę Holenderki Grethy Smith - Ingrid Paul.

Sprawę nagłośniły holenderskie media, m.in. stacja telewizyjna NOS, która przeprowadziła z Polką wywiad. Bachleda-Curuś odpowiadając na wiele pytań potwierdziła, że w Turynie trenerka Ingrid Paul zaproponowała jej zwolnienie miejsca w wyścigu na 5000 metrów, dla rezerwowej, jej podopiecznej Grethy Smit.

Za rezygnację z udziału w biegu na 5000 metrów Bachledzie-Curuś, noszącej wówczas nazwisko Wójcicka, miano zaproponować 50 tysięcy euro. Polka odmówiła.

"Przede wszystkim pomyślałam sobie, że to jest nie w porządku, ogromnie nie fair i takich rzeczy się nie robi. Takie propozycje nie powinny w ogóle być składane, zwłaszcza w sporcie i przede wszystkim na igrzyskach olimpijskich. Reakcja była automatyczna, że absolutnie, nigdy w życiu. Byłoby to równoznaczne ze sprzedaniem wszystkiego w co się wierzy, po co się trenuje, po co się człowiek męczy na treningach, myślę, że to zaprzedanie ideałów duszy" - powiedziała łyżwiarka po powrocie zza Oceanu.

Propozycja została złożona na torze. Z Polką rozmawiała trenerka Ingrid Paul. "Była ona powielana wielokrotnie, ponieważ dystans trzy tysiące metrów jest rozgrywany jako pierwszy, a pięć tysięcy jako ostatni. Między nimi jest tydzień przerwy. Czasu było więc dużo. Trener Krzysztof Niedźwiedzki wiedział o tej sprawie. Prezes związku Marian Węgrzynowski też wiedział. Dużo ludzi o tym wiedziało, nie tylko Polacy. Nie tylko ja dostałam taką propozycję. Była ona kierowana do innych osób, ale ja mogę mówić tylko za siebie. Było o tym głośno" - dodała Bachleda-Curuś.

Informacje Bachledy-Curuś potwierdził Niedźwiedzki. Holenderskiej propozycji nie potraktował jednak poważnie. "Wiedziałem o chęci wystartowania innej zawodniczki zamiast Polki w biegu na 5000 metrów w Turynie. Nie przyjąłem jednak tej informacji serio" - powiedział trener.

Słowom łyżwiarki zaprzecza natomiast były prezes PZŁS Węgrzynowski. "Pierwszy raz słyszę o tej sprawie" - zapewnił PAP.

Polka podkreśliła, że długo wzbraniała się przed udzieleniem wywiadu na ten temat telewizji holenderskiej NOS, której dziennikarze przyjechali do Polski w czerwcu. Po emisji materiału sprawą zainteresowały się tamtejsze, głównie telewizja i ludzie zajmujący się łyżwiarstwem.

W celu zbadania sprawy Holenderski Komitet Olimpijski i krajowa federacja łyżwiarska (KNSB) powołały specjalną komisję. "Musimy jak najszybciej dowiedzieć się, co działo się w Turynie wokół biegu na 5000 metrów" - powiedziała prezeska Holenderskiego Komitetu Olimpijskiego Erika G. Terpstra.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj