Dziennik Gazeta Prawana logo

Adam Małysz kończy 40 lat - od nieśmiałego skoczka do wygadanego dyrektora

3 grudnia 2017, 07:57
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Adam Małysz
Adam Małysz/Newspix
W niedzielę Adam Małysz obchodzi 40. urodziny. "Orzeł z Wisły" przeszedł niesamowitą metamorfozę - od nieśmiałego, stroniącego od dziennikarzy skoczka, po dyrektora w Polski Związku Narciarskim, który absorbując uwagę mediów, stara się zdjąć presję z zawodników.

Urodzony w Wiśle 3 grudnia 1977 roku Małysz już w wieku trzech lat zaczął jeździć na nartach zjazdowych. Jako przedszkolak budował ze śniegu miniaturowe skocznie i próbował się z nich odbijać.

Był skazany na sport, a miłość do nart wpajano mu od urodzenia. Pradziadek miał własną skocznię, na której najlepsi beskidzcy zawodnicy osiągali odległości w granicach 50 metrów. Ojciec był kierowcą w klubie sportowym Wisła, a wujek - Jan Szturc, najpierw znanym skoczkiem, a po zakończeniu kariery - trenerem.

W 1984 roku Małysz rozpoczął naukę w szkole podstawowej w Wiśle-Głębcach. Łączył ją z uprawieniem sportu - skoków i kombinacji norweskiej w klubie KS Wisła oraz piłki nożnej w uczniowskiej sekcji. Trzyletnią szkołę zasadniczą skończył w Ustroniu ze specjalnością blacharz-dekarz.

Rok 1994 był dla niego przełomowy. Wywalczył mistrzostwo Polski w skokach w Zakopanem i wicemistrzostwo juniorów w kombinacji, ale trener Szturc zdecydował, że ze względu na drobną budowę ciała musi się poświęcić jednej dyscyplinie. Wątpliwości nie było - wybór padł na skoki, ale i tu nie było łatwo. Niski, drobny, miał kłopoty z dopasowaniem nart i butów. Nie brakowało mu jednak zapału i talentu.

Znalazł się w reprezentacji prowadzonej przez Czecha Pavla Mikeskę, a pierwsze punkty w Pucharze Świata zdobył 4 stycznia 1995 roku w Innsbrucku. W konkursie Turnieju Czterech Skoczni zajął 17. miejsce. Dobrze zaprezentował się także dwa miesiące później w mistrzostwach świata. W kanadyjskim Thunder Bay sklasyfikowano go na 11. pozycji na średnim obiekcie i na 10. na dużym.

16 marca 1996 roku Małysz odniósł pierwsze zwycięstwo w zawodach PŚ w Oslo-Holmenkollen. W tym samym roku stanął na podium także w Iron Mountain (drugi), w Falun (drugi) i w Lahti (trzeci). W klasyfikacji generalnej PŚ na koniec sezonu uplasował się na siódmej pozycji.

W styczniu 1997 roku Małysz zaręczył się z Izabelą Polok. 14 czerwca w kościele ewangelicko-augsburskim w Wiśle odbył się ślub, a 31 października urodziła się córka Karolina.

- wspominał w jednym z wywiadów.

Kolejne dwa lata - 1998 i 1999 - nie były udane dla skoczka z Wisły, który myślał nawet o zakończeniu kariery. W igrzyskach w Nagano zajął na średniej skoczni 51., a na dużej - 52. miejsce. W klasyfikacji generalnej PŚ był 30., a w 1999 roku - 43.

Pod kierunkiem nowego trenera reprezentacji Apoloniusza Tajnera, współpracując ze Szturcem, psychologiem dr. Janem Blecharzem i fizjologiem prof. Jerzym Żołądziem, Małysz zaczął skakać lepiej. Na otwarcie sezonu 2000/01 polscy skoczkowie pojechali do Kuopio. O pobycie w fińskim mieście Małysz pamięta do dziś. Po wygraniu serii kwalifikacyjnej tuż przed konkursem został zdyskwalifikowany za zbyt długie narty. Falstart nie spowodował załamania sportowca, a jego forma rosła powoli, by wystrzelić w Turnieju Czterech Skoczni.

Od tego momentu na lata stał się czołową postacią skoków. Cztery razy zdobył Kryształową Kulę, co wcześniej udało się tylko Finowi Mattiemu Nykanenowi. Jako jedyny natomiast dokonał tej sztuki trzy razy z rzędu. W dorobku ma także m.in. cztery złote medale mistrzostw świata, jeden srebrny i jeden brązowy.

W Polsce zapanowała "Małyszomania", a w wielu rodzinach niedziela zaczęła się kojarzyć ze wspólnym oglądaniem konkursów Pucharu Świata.

W ostatnim swoim sezonie Małysz wygrał jeden konkurs - w Zakopanem i wywalczył trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ. W skokach narciarskich osiągnął wszystko oprócz... najcenniejszego trofeum - olimpijskiego złota. W 2002 roku w Salt Lake City był drugi i trzeci, a osiem lat później w Vancouver dwukrotnie drugi. Za każdym razem przed nim był niesamowity na igrzyskach Szwajcar Simon Ammann.

Najbliżsi i ludzie, którzy go dobrze znają opisują go krótko: "skromny, pracowity, uśmiechnięty, życzliwy". Sukcesy go nie zmieniły; pozostał sobą. Za to kochają go nie tylko Polacy, którzy ubrani w biało-czerwone barwy, z transparentami i trąbkami jeździli za nim po całym świecie.

Przez Niemców nazywany "Królem Weissflogiem II", przez Austriaków - "Goldbergerem Wschodu", w swojej ojczyźnie doczekał się wielu przydomków. Najbardziej powszechny to "Orzeł z Wisły", od miejsca urodzenia. Za życia został legendą, kiedy jego imię nadano zmodernizowanej skoczni w Wiśle.

Nierozerwalnie kojarzony jest z noszonymi w trakcie kariery wąsami oraz bułką i bananem, których jedzenie miało mu pomagać w zwycięstwach. Od dziennikarzy stronił, a po latach przyznał, że rozmowy z nimi po prostu bardzo go stresowały. Do kanonu weszła jego wypowiedź, że "najważniejsze jest oddać dwa równe, dobre skoki".

Ostatnią próbę wykonał 26 marca 2011 roku podczas pożegnalnej imprezy na Wielkiej Krokwi. Po zakończeniu kariery pozostał aktywny i poświęcił się nowej pasji - sportom motorowym. Małysz m.in. pięć razy uczestniczył w niezwykle wymagającym Rajdzie Dakar.

Nabrał swobody w kontaktach z mediami i w pozytywnym znaczeniu stał się pewny siebie. Do skoków wrócił w 2016 roku. Trenerem kadry został wówczas Austriak Stefan Horngacher, a on dyrektorem-koordynatorem w PZN ds. skoków i kombinacji norweskiej.

- powiedział Małysz.

- podkreślił dwukrotny mistrz olimpijski Kamil Stoch.

Teraz o sile polskich skoków nie stanowi już jeden człowiek. W marcu w Lahti po raz pierwszy w historii biało-czerwoni zdobyli złoty medal MŚ w konkursie drużynowym. Małysz przyznał, że radości z sukcesów podopiecznych nie potrafi porównać do tej z czasów, gdy sam wygrywał.

- zdradził.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj