„Po wyjątkowo długich i szczegółowych analizach nagrań skoków Japończyka chyba odkryliśmy jak on to robi” - powiedział kierownik reprezentacji Norwegii Clas Brede Brathen na antenie telewizji i na łamach portalu „Nettavisen”.

Jego zdaniem, jest to inny, wcześniej niestosowany kąt ułożenia nart podczas lotu, który daje większą powierzchnię nośną i tym samym dłuższy skok.

„Kobayashi robi to używając odpowiednich mięśni. Jest to wyjątkowo trudne, ponieważ wymaga to odpowiedniej kontroli psychicznej” - powiedział Brathen i wyjaśnił, że norwescy analitycy „rozgryźli” ten styl.

"Już w latem rozpoczęliśmy przygotowywanie naszych skoczków, lecz jest to bardzo trudne, a u niektórych prawie że niemożliwe. Na razie jednak już widzimy, że przy niższych prędkościach najazdowych nasi skoczkowie nie tracą na odległości jak było wcześniej” - zauważył.

Wyjaśnił, że najszybciej nauczył się tej techniki Daniel Andre Tande, prawdopodobnie z powodu... kontuzji, ponieważ przez wiele tygodni musiał trenować alternatywnie, „na sucho” i otrzymał specjalny program przygotowań oparty na ćwiczeniu odpowiednich mięśni i ustawianiu nart w tunelu aerodynamicznym.

Tande wygrał pierwszy w tym roku konkurs indywidualny w Wiśle skokami na odległość 127 i 129 metrów.

„Nie startował i nie trenował na skoczni, lecz poświęcił ten czas właśnie na naukę, jak to nazywamy, mechanizmu psychofizycznego, który stosuje Kobayashi. To jednak dopiero początek sezonu i w następnych konkursach okaże się, czy udało nam się rozszyfrować i skopiować technikę genialnego Japończyka” - zaznaczył Brathen.