Bjoergen przeszła do historii biegów narciarskich zdobywając 15 medali olimpijskich, w tym osiem złotych, cztery srebrne i trzy brązowe. Na MŚ stała na najwyższym podium aż 18 razy.

Reklama

Po wypowiedzi Johaug norweskie media przypomniały jej wieloletnią rywalkę Justynę Kowalczyk, która zakończyła starty w Pucharze Świata również w marcu 2018, koncentrując się na biegach długodystansowych lecz rok później wystartowała w sztafecie podczas MŚ w Seefeld, ponieważ Polsce brakowało zawodniczek do startu w tej konkurencji.

Teraz w podobnej sytuacji znalazła się Bjoergen, która jesienią ujawniła, że przygotowuje się do szwedzkiego 90-kilometrowego Biegu Wazów w marcu i kilku innych maratonów narciarskich i intensywnie trenuje.

Dla krajów skandynawskich najważniejszą konkurencją w biegach narciarskich podczas olimpiad i MŚ są sztafety. Tym razem Norwegia, po zakończeniu kariery przez Astrid Uhrenholdt Jacobsen i problemów zdrowotnych Ingvild Flugstad Oestberg i Maiken Caspersen Falli, ma tylko trzy silne biegaczki i brakuje jej czwartej.

Dlatego naturalnym wyborem i ostatnim ratunkiem dla całej Norwegii przed kompromitacją jest właśnie Marit - stwierdziła w poniedziałek Johaug na antenie kanału telewizji NRK.

Bjoergen odpowiedziała, że jej start w Obersdorfie jest wykluczony. "Jestem już 40-letnią, dorosłą kobietą, która pożegnała się z reprezentacją na zawsze” - zaznaczyła.

Potwierdziła jednak, że dzięki intensywnym treningom jest w formie, a jej testy wydolnościowe są podobne do tych przed olimpiadą w Pjongczangu (2018), na której zdobyła pięć medali, w tym dwa złote, srebrny i dwa brązowe.

Miała nawet zamiar wystartować przed tygodniem w norweskiej premierze sezonu w Beitostoelen i mistrzostwach kraju w styczniu. Za późno zgłosiła się jednak do programu antydopingowego ADAMS.

Dziennikarze NRK obliczyli jednak, że do MŚ Bjoergen będzie już w tym programie, a trener Norweżek Ole Morten Iversen powiedział stacji, że „w sporcie, jak wielokrotnie byliśmy już świadkami, nic nigdy nie jest niemożliwe. Faktem jest, że naprawdę brakuje nam czwartej biegaczki, jeżeli chcemy w ogóle myśleć o medalu”.