Dziennik Gazeta Prawana logo

Michal Dolezal: Mamy trzech skoczków w "10", ale żadnego medalu. Jest niedosyt

12 grudnia 2020, 23:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kamil Stoch
<p>Kamil Stoch</p>/PAP
Polscy skoczkowie w konkursie indywidualnym mistrzostw świata w lotach narciarskich nie stanęli na podium. Trener naszej kadry po zawodach w Planicy nie ukrywał, że czuje lekki niedosyt.

Michal Dolezal (trener polskiej kadry): "Jest niedosyt. Mamy trzech zawodników w +dziesiątce+. Tutaj walczy się jednak o medale i w tej rywalizacji nas zabrakło. Może skoki wyglądały zbyt agresywnie w fazie przelotowej. Musimy to jeszcze przeanalizować".

Piotr Żyła (7. miejsce): "Jestem zadowolony, bo szybka nie zaparowała. Taki był cel na ten dzień. Skoki były w porządku, w drugim trochę zakantowało mi narty i ostatecznie zabrakło 30 metrów. Liczyłem na więcej, jeśli chodzi o miejsce. Ale nie ma co narzekać - im starszy, tym jestem lepszy. Każdy z nas skacze swoje, to co wytrenował. Szanse są zawsze i zobaczymy co będzie. Nie chcemy myśleć o wynikach, tylko wykonać swoją pracę. Trzeba cieszyć się faktem, że możemy tu jeszcze polatać".

Kamil Stoch (8. miejsce): "To były dwa dziwne dni. Myślałem, że będzie trochę łatwiej, ale zmagałem się z wieloma rzeczami. Ciągle coś nie gra w pozycji najazdowej i ucieka na progu. Wszyscy mieli równe szanse i wiedzieliśmy, że te loty będą wcześnie. Poczekam do marca, by znowu tu przyjechać, ale w świetnej dyspozycji i cieszyć się skokami".

Andrzej Stękała (10. miejsce): "Bardzo się cieszę, wskoczyłem do Top 10. Oddałem dobre skoki, trochę było mi smutno, że nie przeleciałem zielonej linii w ostatniej serii. Latem nie pomyślałbym nawet, że przyjadę na mistrzostwa świata. Satysfakcja jest wielka, praca nie idzie na marne".

Dawid Kubacki (15. miejsce): "Chyba za bardzo zaryzykowałem, przesadziłem z agresją za progiem. Przez to leciałem 1-2 metry niżej. Nie wyszło to tak, jak sobie wyobrażałem. Z moimi plecami jest z dnia na dzień lepiej. Dobrze, że konkursy są po południu, bo tak musiałbym chyba wstawać o piątej, żeby się rozruszać. Czuję jednak ból i ograniczoną swobodę ruchów. Myślę, że medal jest w naszym zasięgu. Mamy mocną drużynę, ale chcemy skupiać się na tym co trzeba zrobić na górze, a nie na tym, co dają na dole skoczni".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj