Dziennik.pl logo

Kobayashi przed historyczną szansą. Nawet Stoch tego nie dokonał

6 stycznia 2022, 08:55
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Ryoyu Kobayashi
<p>Ryoyu Kobayashi</p>/PAP/EPA
Japończyk Ryoyu Kobayashi może w czwartek w Bischofshofen zostać pierwszym w historii Turnieju Czterech Skoczni zawodnikiem, który po raz drugi wygra tę imprezę z kompletem zwycięstw w czterech konkursach. Początek o godz. 17.30, ale wcześniej odbędą się kwalifikacje.

Utrzymujący wyśmienitą formę 25-letni Kobayashi zwyciężył we wszystkich konkursach TCS w sezonie 2018/19. Wcześniej dokonali tego Niemiec Sven Hannawald (w edycji 2001/02) oraz Kamil Stoch (2017/18).

Japończyk liderem turnieju

W trwającej imprezie Japończyk znów imponuje. Wygrał już Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen i w środę w Bischofshofen - konkursie, który dzień wcześniej nie mógł odbyć się w Innsbrucku z powodu silnego wiatru.

W klasyfikacji turnieju Kobayashi wyprzedza Norwega Mariusa Lindvika o 17,9, a jego rodaka Halvora Egnera Graneruda o 38,7 pkt.

Polacy tym razem zawiedli

Biało-czerwoni, świetnie spisujący się w poprzednich latach, tym razem w ogóle nie odgrywają ważnych ról w TCS. Najlepszy z nich Piotr Żyła zajmuje 19. lokatę (strata 255,9 pkt do lidera). Już w poniedziałek wycofany z imprezy został Stoch, trzykrotny triumfator TCS.

Na czwartek na godz. 14.30 zaplanowano w austriackim Bischofshofen kwalifikacje, a pierwsza seria konkursu ma rozpocząć się o 17.30.

W TCS obowiązuje system KO - na podstawie wyników kwalifikacji tworzonych jest 25 par (według klucza: 1. z 50., 2. z 49., itd.). Do finałowej serii awansują ich zwycięzcy oraz pięciu "szczęśliwych przegranych".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraGórnik Zabrze dzielnie walczył, ale Fenerbahce Stambuł to nie wystarczyło »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj