Słynny łyżwiarz, światowa ikona tej dyscypliny, po zimowych igrzyskach w Pekinie zakończył karierę amatorską i przeszedł na zawodowstwo. Hanyu, który w IO 2022 zajął czwarte miejsca zaprzepaszczając szansę na wywalczenie trzeciego z rzędu złotego medalu, podkreślił, że ma wielki szacunek do partnerki. Personaliów nie ujawnił ani w informacji o ślubie, ani teraz.
Hanyu skarży się na stalking
Braliśmy ślub z determinacją, by szanować i pielęgnować relacje w związku. Wspólnie pokonaliśmy wiele przeszkód […], moja partnerka wspierała mnie, chroniła, nawet wtedy jeśli wiązało się to z tym, że przez długi czas nie mogła wyjść z domu - napisał w poście Japończyk.
Zdecydował się o upublicznieniu informacji o rozwodzie ze względu na dobro rodzin obydwu stron, które były "pod ostrzałem" krajowych mediów.
Obecnie różne media stosują stalking, oczerniają, prześladują i przeprowadzają nieautoryzowane wywiady przeciwko naszym krewnym i współpracownikom. Jesteśmy czasami obserwowani przez podejrzane pojazdy lub osoby, albo nagle atakowani. Wspólnie pracowaliśmy nad tym, by w jakiś sposób chronić się nawzajem przed takimi sytuacjami. Ze względu na moją niedojrzałość dalsze chronienie nas jest dla mnie niezwykle trudne i nie do zniesienia - podkreślił.
Japończyk powtórzył wyczyn Buttona
Hanyu zwrócił się z apelem do wszystkich, także fanów.
Od teraz proszę o powstrzymanie się od oszczerstw, nieautoryzowanych wywiadów […]. Szczerze proszę o to. Dziękuję za nieustające wsparcie - napisał 28-letni zawodnik.
Pochodzący z Sendai Japończyk w Soczi w 2014 r. został pierwszym łyżwiarzem figurowym spoza Europy i Stanów Zjednoczonych, który zdobył złoto olimpijskie wśród solistów. Cztery lata później w Pjongczangu powtórzył sukces, stając się pierwszym łyżwiarzem, który dokonał tego od czasu triumfów Dicka Buttona. Amerykanin po wywalczeniu złota w Sankt Moritz (1948) sięgnął po nie także w Oslo (1952).
W dorobku Japończyka są także cztery finały Grand Prix z rzędu, począwszy od 2013 roku oraz dwa mistrzostwa świata w rywalizacji solistów) (2014 i 2017).
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.