Dziennik Gazeta Prawana logo

Ryoyu Kobayashi nadal liderem listy płac. Japończyk zarobił prawie milion złotych

22 stycznia 2024, 16:12
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Ryoyu Kobayashi
Ryoyu Kobayashi podczas kwalifikacji przed zawodami Pucharu Świata w skokach narciarskich/PAP
Japończyk Ryoyu Kobayashi, mimo że nie stał na podium konkursów w Zakopanem, nadal jest liderem listy płac Pucharu Świata w skokach narciarskich. Zarobił już ponad 203 tysiące franków szwajcarskich (934 tys. złotych).

Drugie miejsce zajmuje lider klasyfikacji generalnej PŚ Austriak Stefan Kraft z sumą 155 500 CHF, a jego strata finansowa do Japończyka wynika przede wszystkim z premii dla Kobayashiego za triumf w 72. edycji Turnieju Czterech Skoczni (otrzymał 100 tys. CHF).

Austriak w Zakopanem cieszył się ze zwycięstwa w konkursie drużynowym, w niedzielę był najlepszy indywidualnie, a dodatkowo wygrał kwalifikacje, więc zainkasował w sumie 23 500 franków szwajcarskich.

Żadnego z biało-czerwonych, którzy obecnego sezonu nie mogą zaliczyć do udanych, nie ma w czołowej "20" finansowego zestawienia. Najlepszy z nich Dawid Kubacki zajmuje 22. lokatę z 17 400 fr. szw. (ok. 80 tys. zł).

FIS za pierwsze miejsce w konkursie indywidualnym płaci 13 tys. franków, a za zwycięstwo w kwalifikacjach - 3 tys. Nagrodę finansową otrzymuje każdy skoczek, który wystąpił w drugiej serii. Za 30. miejsce jest to 400 CHF (około 1800 zł).

Triumf w TCS honorowany jest kwotą 100 tys. CHF, a w norweskim cyklu Raw Air - 50 tys. CHF.

Oficjalne premie nie są jedynymi dochodami skoczków narciarskich. Zawodnicy ze światowej czołówki mają podpisane prywatne kontrakty sponsorskie i reklamowe, których wysokość jest objęta tajemnicą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraLekarz od afery w Szpitalu Południowym chciał otworzyć klinikę. Wspólnikiem miał być Robert Lewandowski »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj